Jesteś tutaj: Strona Główna » Artykuły » Zagrajmy to bardziej reggae – jak dobrze wyjść na coverach

Zagrajmy to bardziej reggae – jak dobrze wyjść na coverach

Zagrajmy to bardziej reggae – jak dobrze wyjść na coverach

Podczas zwykle długoletniej działalności artystycznej, wielu wykonawców sięga po covery. Nowe aranżacje oraz przeróbki znanych piosenek, często z odmiennych styli i od różnych wykonawców są przejawem kreatywności artysty, a co więcej, odświeżają pamięć o dokonaniach muzyków z przeszłości. Covery są także ogromną częścią muzyki reggae i zdarza się, że wykonany w tym stylu utwór przebija popularnością oryginalną wersję popowej, jazzowej, czy przykładowo soulowej piosenki.

Szerokie grono fanów reggae nie zawsze zdaje sobie sprawę z faktu, iż największy hit ich ulubionego artysty jest tak naprawdę nową interpretacją starszej, stworzonej przez mniej znanego muzyka kompozycji. Inspiracje przykładowo z zespołu The Beatles, czy współcześnie Radiohead oraz Pink Floyd czerpali powszechnie znani wykonawcy, tacy jak Marcia Griffiths, John Holt i Easy Star All-Stars. Staranna przeróbka melodii innego artysty może stać się także trampoliną do wielkiej kariery. Pierwszym kontaktem Kamila Bednarka z szeroką publicznością było przecież wykonanie piosenki „I”, zwycięzcy norweskiej oraz światowej edycji programu Idol, Kurta Nilsena. Dobra interpretacja nie mającego nic wspólnego z reggae utworu z miejsca stała się hitem internetu i otworzyła Bednarkowi drzwi do medialnej popularności.

Świat reggae zna jednak więcej przypadków coverów, które zdobyły o wiele większą popularność niż pierwotna, wzięta na warsztat kompozycja. Trend był szczególnie zauważalny w złotej erze jamajskiej muzyki, kiedy to na tej małej wyspie królowało zainspirowane dokonaniami amerykańskiego rhytm&bluesa ska oraz rocksteady. Wykonawcy nagrywali swoje wersje hitów z listy przebojów Billboard, a często z upływem czasu zagrana w stylu reggae piosenka stawała się bardziej popularna niż jej pierwowzór. Dobrym przykładem jest nagrana w 1967 roku przez „królową rocksteady” Phyllis Dillon „Perfidia”. Słowa o miłosnym zawodzie są wyśpiewane nad opublikowanym w 1939 dziełem Alberta Domingueza „Perfidia”, spopularyzowanym przez Xaviera Cugata w 1940 roku. Po zdobywającą szczyty amerykańskich list przebojów w 1966 roku „You Keep Me Hangin’ On” żeńskiej supergrupy The Supremes sięgnął między innymi legendarny Ken Boothe. Przed przeróbką w stylu reggae nie uchronił się nawet król rock and rolla Elvis Presley – z „Suspicious Mind”, które nawiasem mówiąc także nie było oryginalną kompozycją Presleya, do jamajskiego Studio One weszli w 1971 roku The Heptones. Wielu z nas na pewno kojarzy małą, energiczną dziewczynę z Jamajki, śpiewającą w 1964 roku „My Boy Lollipop”. Millie Small, bo o niej mowa, sięgnęła po nagraną osiem lat wcześniej w Ameryce piosenkę Barbie Gaye o tym samym tytule i bardzo podobnej dynamice rhytm&bluesa, ocierającej się już o wczesne ska. Jednak to wersja Little Millie Small zrobiła furorę i po dziś dzień wielu przypisuje jej autorstwo skocznego hitu.

W następnych dekadach covery nie traciły na popularności, przeciwnie, sięgał po nie nawet najsłynniejszy artysta w historii reggae, Bob Marley. Wykonywana przez stworzoną na potrzeby popularnej w latach 60. w USA kreskówki grupę The Archies piosenka „Sugar, Sugar” utrzymywała się na szczycie listy przebojów przez cztery tygodnie. Jej motyw muzyczny po dziś dzień jest wykorzystywany głównie w projektach komercyjnych, ale wersja Marleya zasługuje na uwagę jako przykład zręcznej przeróbki typowo popowej piosenki.

Mówiąc o reggae coverach piosenek z innego kręgu muzycznego, nie sposób nie wspomnieć o popularnym brytyjskim zespole UB40. Kiedy Neil Diamond w 1968 roku płaczliwie prosił „Red, red wine/Stay close to me/Don’t let me be alone”, nie mógł przypuszczać, że dwadzieścia lat później te słowa wyśpiewane w stylu reggae znajdą się na szczycie listy Billboard Hot 100. Co więcej, to właśnie cover „Red Red Wine” wykonywany przez UB40 jest prawdopodobnie najbardziej popularną odsłoną tego utworu. Miłośnikom starszych dźwięków do gustu przypadnie natomiast nagrana w wytwórni Trojan aranżacja Tony Tribe’a. Jego branżowi koledzy z UB40 nie poprzestali także na przeróbce tylko jednej piosenki spoza muzycznego kręgu reggae – popularność zdobyły między innymi „Can’t Help Falling In Love”, pierwotnie nagrane przez Elvisa Presleya, czy „I’ll Be Your Baby Tonight” Boba Dylana. Większość coverów w lekkiej, komercyjnej reggae aranżacji zdobywała szczyty list przebojów i przyczyniła się do międzynarodowej kariery brytyjskiego zespołu. Jeszcze inaczej sytuacja wygląda w przypadku nowojorskiego kolektywu Easy Star All-Stars, którzy wręcz specjalizuje się w nagrywaniu coverów całych albumów powszechnie znanych wykonawców w, a jakże, stylu reggae oraz dub. Międzynarodową popularność przyniosło im wzięcie na warsztat klasycznego albumu Pink Floyd „Dark Side of the Moon”, a z pozoru szalony pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę. Płyta „Dub Side of the Moon” zwróciła uwagę krytyków oraz fanów na całym świecie i sprzedała się w ponad 85 000 egzemplarzy. Idąc za ciosem, trzy lata później grupa muzyków skupiona wokół wytwórni Easy Star wypuściła krążek „Radiodread”, będący reggae przeróbką „OK Computer” zespołu Radiohead. Umieszczone tam covery, także w stylu ska oraz dub, zdobyły uznanie samego Thoma Yorke’a. Wtedy już wzorem największych gwiazd z kręgu jamajskich dźwięków, muzycy Easy Star All-Stars postanowili zmierzyć się z repertuarem The Beatles. Album „Easy Star’s Lonely Hearts Dub Band” jest hołdem złożonym klasycznemu „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” najpopularniejszego brytyjskiego zespołu wszechczasów. Wszystkie te zabiegi, zwieńczone jak na razie własną aranżacją przebojów Michaela Jacksona („Easy Star’s Thrillah”) przyniosły nowojorczykom międzynarodową rozpoznawalność. W 2014 roku zespół zaprezentował się także polskiej publiczności na Ostróda Reggae Festival.

Wymienione wyżej utwory stanowią niewielką część reggae wersji utworów z innych muzycznych kręgów. Łączy je jednak to, że często stają się popularniejsze od swojego pierwowzoru, a ich dobre wykonanie w wielu przypadkach stają się trampoliną do kariery. Covery prawdopodobnie nie stracą na popularności, za ich pomocą zespoły uczą się grać, a odbiorcy odkrywają historię wielokrotnie słyszanego utworu. To także gratka dla wszystkich wielkich fanów jamajskich brzmień – kto nie chciałby usłyszeć swojego ulubionego popowego kawałka w wersji ska?

Komentarze

© 2012-2016 Riddim.pl - Reggae Music News

Scroll to top