Jesteś tutaj: Strona Główna » Wywiady » „Rób to najlepiej, rób po swojemu” – Damian SyjonFam o nowej płycie i nie tylko

„Rób to najlepiej, rób po swojemu” – Damian SyjonFam o nowej płycie i nie tylko

„Rób to najlepiej, rób po swojemu” – Damian SyjonFam o nowej płycie i nie tylko

„Rób to najlepiej, rób po swojemu” – zapraszamy do lektury wywiadu z Damianem SyjonFam’em, który opowiedział nam m.in. o swojej najnowszej płycie „To co było, to będzie”, duchowości i przepisie na udany związek.

Blisko półtora roku minęło od premiery pierwszej płyty, a Ty w międzyczasie już zdążyłeś wydać kolejną – „To co było, to będzie”, która jest między innymi tematem naszej rozmowy. Jesteś właściwie świeżo po trasie promującej nowy album. Jak wrażenia „na gorąco” po tychże koncertach?

Bardzo fajnie. Dla mnie to było bardzo ważne, bo po pierwsze tak skleciłem seta, że graliśmy tylko nowe kawałki, jedynie na bis graliśmy stare hity „Powstanie” i „Wracam do domu”, a tak to cały koncert to były nowe numery i byłem ciekaw jak publiczność zareaguje. Okazało się, że bardzo fajnie. A przecież ludzie nie znali tej muzyki, my tego nie publikowaliśmy wcześniej. Także to całkowicie nowa rzecz, no i zadziałało tak jak chciałem. Widziałem, że cała muzyka dociera do ludzi to raz, a dwa, że grałem z nowym zespołem, który też super się sprawdził. To są świetni ludzie i doskonali muzycy z górnej półki. Wszystko gra. Jest tak jak sobie to wyobrażałem, albo nawet lepiej.

Mówi się, że druga płyta to wyzwanie dla artysty, że jest jeszcze ważniejsza od pierwszej, bo albo potwierdzi i umocni jego wartość na rynku muzycznym, albo przejdzie gdzieś bez echa. Myślałeś o tym przy pracy nad krążkiem?

Na początku się nie zastanawiałem i w ogóle o tym nie myślałem. Ja w ogóle nie znałem tego zjawiska, ale z czasem dotarły do mnie takie informacje i zrozumiałem, że ludzie mają takie podejście. Po pierwsze – oczekiwania są bardzo duże, po drugie, że faktycznie jest takie fatum drugiej płyty. Zacząłem się tym przejmować i odczuwać tą presję. Żeby się tego pozbyć napisałem piosenkę: „Rób to najlepiej” w której uzewnętrzniłem co we mnie jest, mogłem to z siebie wyrzucić. Dzięki temu się zluzowałem i mogłem lecieć dalej swoją drogą. Nie kierowałem się tym, czy napiszę piosenkę, która się komuś spodoba, czy nie, tylko zrobiłem to tak, jak to czuję, najlepiej jak potrafię. No i wyszło „To co było, to będzie”.

Czytaj także: recenzja albumu „To co było, to będzie”

ostateczny front Trzymając w ręce nowe wydawnictwo już na pierwszy rzut oka widać konsekwencję. Po pierwsze tytuł, zdaje się być naturalnym ciągiem dalszej płyty: „to co było jest teraz, to co teraz to będzie”, a zatem to co było, to będzie. Poza tym okładka: znajoma symbolika w jakiej Cię widzimy. Przy tej okazji pytanie o dwie rzeczy: o duchowość w Twoim życiu – w jednym z wywiadów mówiłeś, że nie potrzebujesz do niej żadnej religii, a drugie pytanie właśnie o tą konsekwencję – bo w porównaniu do pierwszej płyty, widać, że na tej kompozycyjnie jest zdecydowanie więcej Ciebie. Opowiesz o tym?

Duchowość to dla mnie nierozerwalna część mojego życia i każdego człowieka, tylko może nie każdy jest jej świadomy. Na przykład na Jamajce, nie wiem czy czytałeś biografię Boba Marleya, ale tam jest na początku napisane, że tam trudno spisać jakieś fakty, ponieważ w tym kraju ludzie żyją tak, że świat duchowy i materialny cały czas się przenikają. Duchowy jest z nim nierozerwalnie związany. Myślę, że powinno być też tak u nas, błędem jest to, że rozdzielamy te dwa światy. Jeden i drugi to jest cały czas jedność i cały czas doświadczamy, ale jesteśmy mniej świadomi tego świata duchowego, w naszej europejskiej kulturze. W tym wypadku to jest nierozerwalna część mojego życia ten świat duchowy.

Co do drugiego pytania: na pierwszej płycie wiele piosenek było skomponowanych przeze mnie, ale dopiero teraz, tak naprawdę Wacek Wawrzyniak mi to uświadomił, że moja rola jest bardzo duża, mimo że piszę tzw. pilota, ale to ja rozpisuje piosenkę na akordy, ja tworzę linię melodyczną, wokali, więc to jest większa część tej piosenki, można tak powiedzieć. Mimo, że Wacek, czy zespół zrobili resztę, nie w każdym przykładzie oczywiście, ale w większości. Zatem moja rola jest bardzo duża i tym razem po prostu nazwałem rzeczy po imieniu.

Podczas naszej ostatniej rozmowy mówiłeś, że tak naprawdę ciągle nadrabiasz zaległości jeśli chodzi o naszą scenę. Myślę, że to się udało, patrząc choćby po gościach występujących na płycie… Sam zresztą w międzyczasie udzieliłeś się gościnnie w kawałkach innych artystów np. Beton Jazz, Ras Luta, Arkadio czy Zjednoczenie Soundsystem. Ponadto mamy w pamięci oczywiście świetną płytę z ComeYah. Można by powiedzieć, że Twoja osoba stała się jednym z filarów naszej muzyki korzeni. Jak się z tym czujesz?

To jest komplement z Twojej strony. To może ktoś z boku powiedzieć, albo tak to nazwać. Ja bym tak siebie nie nazwał. Robię to co lubię, to co robię najlepiej. Tak naprawdę ja jestem na scenie krótko. Moi koledzy są o wiele dłużej, o wiele więcej zrobili, o wiele więcej nagrali i przekazali ludziom. Także jeszcze mam dużo do zrobienia.

Z poprzednim pytaniem wiążę się też odpowiedzialność za słowa. Jak to wpływa na tworzenie tekstów? Jak sam mówisz muzyka ma dawać ludziom przyjemność, ukojenie i zabierać ich do miejsc za którymi tęsknią ich serca. Myślę, że tak właśnie jest, że każdy na tej płycie właśnie to znajdzie, kto choć odrobinę czuje tak samo.

Jeśli chodzi o odpowiedzialność to oczywiście tak, zawsze mam to w świadomości i myślę o tym. Staram się nie pisać też dwuznacznie, że ktoś mógłby to odebrać tak, że źle by to na niego wpłynęło. Staram się pisać tak, żeby było to jasne i przejrzyste. Czuję tą odpowiedzialność, która na mnie spoczywa. Myślę, że to jest bardzo ważna rola wszystkich artystów, a reggaeowych w szczególności, ponieważ my pełnimy bardzo ważną rolę tego skąd pochodzimy i tak dalej. Mówimy o fundamencie. Przynajmniej ja na takim reggae się wychowałem i myślę, że to jest bardzo ważna część tej kultury i powinniśmy o to dbać, o to przesłanie.

Kawałek „Poznajcie ją” – szczere wyznanie. Piosenka, która powstała z tego co słyszałem dawno, dawno temu. Jakbyś mógł o tym opowiedzieć troszeczkę? Ponadto patrząc na Waszą współpracę (żona Damiana, Magda jest jego menadżerką), która tak się fajnie zazębia może przy okazji zapytam, czy masz jakiś przepis na tak udany związek?

Piosenkę „Poznajcie ją” napisałem kilkanaście lat temu, nie pamiętam dokładnie jak dawno. Magda wówczas nie była jeszcze moją żoną, ale to co napisałem na jej temat jest cały czas aktualne, dlatego zdecydowaliśmy się ją opublikować, chociaż to była tak naprawdę jej decyzja. W momencie jak ją napisałem, to można powiedzieć, że jej podarowałem tą piosenkę, więc ona decydowała kiedy i co z nią zrobić. To jest jedno. A drugie – przepis na idealny związek? No cóż, każdy powinien ten przepis sam skomponować. Wypracowuje się go przez lata. To wiele kompromisów, wielu rzeczy się trzeba nauczyć. Przede wszystkim musi być bardzo dużo miłości, i to miłości we wszystkich wymiarach. Ja jestem bardzo szczęśliwym człowiekiem, dziękuję Bogu, że tak jest i życzę wszystkim tego samego. Ale to nie przychodzi łatwo, czasami trzeba to sobie wypracować. Miłość musi iść zawsze z przodu i wtedy można pokonać wszelkie przeciwności.

Skąd się wzięła „migająca” dziewczyna w klipie do utworu „Kto siłę ma”?

To pomysł mojej żony. Bardzo poczuła tekst tej piosenki i chciała żeby refren dodawał siły wszystkim. Nawet tym którzy nie mogą go usłyszeć.

Czas na słowo o gościach, którzy pojawili się na płycie… Może przy okazji powiesz też coś na temat pisania tekstów do tychże piosenek na których śpiewają?

Na płycie można usłyszeć Mesajah, Paprodziada i Pablopavo. Dla mnie to było bardzo ważne, bo każda z tych osób reprezentuje swój pogląd na świat i idzie swoją własną drogą. Ja czuję każdą z tych osób, mimo że każdy z nich jest inny. Chciałem, żeby każdy wniósł kawałek siebie w te numery, dlatego ich zaprosiłem i cieszę się, że wyszło tak, a nie inaczej. Poza tym pisząc te piosenki już myślałem o tych osobach. Nie było tak, że pisałem piosenkę i zostawiłem jakiś fragment na featuring. Pisząc myślałem o konkretnych osobach, że ten tekst ma być z tą osobą związany.

Na nowej płycie są słyszalne pewne eksperymenty w warstwie muzycznej. To akurat dobrze, gdyż uciekasz od monotonii. Weźmy na przykład kawałek „To co było, to będzie”, który najbardziej gdzieś tam odlatuje w trochę inną stronę. Ponadto ten utwór jest ostatni na płycie. Jest to zwiastun czegoś nowego? Czy skupiasz się teraz na koncertach i promocji krążka? Może powiesz co teraz, w najbliższym czasie będzie słychać u Ciebie?

Ja się czuję tak, jakbym w tym momencie jechał na takim wozie i trzymał konie za lejce i musiał je cały czas wyhamowywać, ponieważ mój umysł już by chciał pisać nowe piosenki, ale wiem też, że rozsądek podpowiada, że teraz jest czas, żeby nacieszyć się tym materiałem, który zrobiłem. Poczuć go na koncertach, zobaczyć jak ludzie reagują i z nimi to przeżywać. Teraz jest czas na to. Ale oczywiście już coś projektuję w głowie. A co będzie – nie mam pojęcia. Trudno to przewidzieć. Widzę, że perspektywa mi się poszerza. Zespół z którym gram, wpływa na to, że moja wyobraźnia tworzy jeszcze fajniejsze wizje muzyczne. Bardzo fajne rzeczy w przyszłości jeszcze mogą być. Zresztą jestem zadowolony z tej płyty, którą nagraliśmy. Umysł jednak już tworzy kolejne wizje, trudno się przed tym powstrzymać. Trudno mi przewidzieć, co będzie, ale będzie fajnie.

Są już jakieś koncertowe plany o których możesz powiedzieć oficjalnie?

Planów jest bardzo dużo i bardzo dużo będziemy grali w lecie. Na pewno Ostróda Reggae Festival i Burning Sun. Dużo tego jest, dużo tego będzie, ale tylko dwa festiwale na razie ogłosiły mój udział. Będziemy jednak grali w wielu miejscach w Polsce – i na zachodzie, i na wschodzie, i na północy i na Śląsku zagramy… Także jest szansa, że się zobaczymy.

I ostatnie – nieco przewrotne pytanie, zmierzając ku końcowi naszej rozmowy. Konsekwencja, którą słychać w Twojej twórczości to na pewno duży atut, myślę, że prawda sama się broni. Ma to jednak drugi biegun. Eksplorując cały czas jedną ścieżkę, nie pojawia się w Twojej głowie wątpliwość, że w pewnym momencie nie będziesz miał już czym zaskoczyć słuchacza?

Pojawia się, czasami się pojawia. Ale jak spojrzę na swoje życie – i ono jest w pewnym sensie zwyczajne – bo jestem zwykłym gościem. Z drugiej strony jakbym tak podsumował każdy dzień, to każdy dzień przynosi różne sytuacje, tyle się w nim dzieje… Tylko zależy z jakiego kąta na to spojrzysz. Na tym to polega, przedstawić to wszystko tak, żeby to było interesujące. Ale to prawda. Zastanawiam się nad tym co będzie, jak przyjdzie taki dzień… Myślę, że Magda by mi zresztą wtedy powiedziała: „to są nudy, to są smuty, skończ..”. Mam nadzieję, że mój rozum, Bóg sprawi, że będę wiedział kiedy zrezygnować. Bo nie chciałbym być gościem, który za wszelką cenę tłucze tylko to, a nie ma w tym tego czegoś, tylko robi to, bo to robi. Jak pryśnie czar to po prostu zejdę ze sceny, ale póki co – nie zapowiada się.

Masz z tej płyty jakiś ulubiony kawałek?

Właściwie lubię wszystkie kawałki. Ale moim ulubionym jest piosenka „Krajobrazy”, lubię też „Kto siłę ma”, „Rób to najlepiej”, w zasadzie wszystkie piosenki lubię, można powiedzieć. Dlatego też je lubię, bo one nie są takie same, one nie są nawet do siebie podobne. Każda z nich jest inna i każda mi pasuje w zależności od tego, jaki mam klimat. I mam nadzieję, że ludzie, którzy słuchają tej płyty, mają podobnie.

Album „To co było, to będzie” w całości można odsłuchać na kanale YouTube wytwórni Lou & Rocked Boys – kliknij, aby odsłuchać album

Komentarze

© 2012-2016 Riddim.pl - Reggae Music News

Scroll to top