Jesteś tutaj: Strona Główna » Artykuły » Reinkarnacja i służba Jah – o próbach artystów słów kilka

Reinkarnacja i służba Jah – o próbach artystów słów kilka

Reinkarnacja i służba Jah – o próbach artystów słów kilka

Jak to brzmi i czy na pewno warto podzielić się tym ze światem? Właśnie takie pytanie powinni zadać sobie niektórzy artyści biorący się za granie reggae, szczególnie w przypadku, gdy wcześniej obracali się w zupełnie innych kręgach muzycznych. W tym gronie znajdują się jednak chlubne wyjątki. Okazuje się bowiem, że nie każde eksperymentowanie z jamajskimi dźwiękami oznacza automatyczny ból uszu (lub niepohamowany atak śmiechu) u słuchaczy.

REINKARNACJA SNOOPA
Od pląsających w klipie półnagich panienek do piosenek o miłości (a szczególnie o uczuciu do pewnej Marii) w rytmie reggae – taką przemianę zafundował swoim fanom raper Snoop Dogg. Muzyk wybrał najpierw odpowiednio brzmiący pseudonim Snoop Lion, a następnie zaczął opowiadać w wywiadach o nawróceniu, byciu rastafarianinem, ba, stwierdził nawet, że od zawsze był wcieleniem legendarnego Boba Marleya. Reakcją większości, w tym i mnie, był szeroki uśmiech i stwierdzenie „Snoop oszalał!”. Wszystko zmieniło się po wypuszczeniu „Reincarnated”, pierwszego krążka po szeroko komentowanej przemianie muzyka. Płyta okazała się… po prostu niezła. Maczał w niej palce producent popularnego składu Major Lazer, poziomu nie obniżyło zaproszenie do duetów popkulturowych gwiazdek pokroju Miley Cyrus czy Rity Ory. W projekcie wzięła także udział protegowana Snoop Liona, Polka Iza Lach. Finalnie do rąk słuchaczy trafiło reggae nieco komercyjne, ale na pewno nowoczesne. Co więcej, artysta może się teraz poszczycić nominacją do nagrody Grammy w kategorii Najlepszy Album Reggae.

AKTOR W SŁUŻBIE JAH
Znacie go z wielu kultowych dzisiaj komedii, a jego głosem przemawiały dziesiątki bohaterów animacji z naszego dzieciństwa. Eddie Murphy, gwiazda między innymi Gliniarza z Beverly Hills, Grubego i Chudszego, czy Norbita, od wielu lat próbuje swoich sił na rynku muzycznym. W 1985 udało mu się nawet dotrzeć na drugie miejsce listy przebojów Billboard z utworem „Party All the Time”. Próby podbicia serc słuchaczy trwały przez lata, a Murphy w przerwach między pracą na planie wypuszczał utwory utrzymane między innymi w klimacie R’n’B. Wszystko zmieniło się w 2013 roku, kiedy ze współpracy Murphy’ego i Snoop Liona powstała piosenka „Red Light”. Dobrze przyjęty przez fanów komika oraz krytyków utwór (The Guardian porównał go do „dobrze brzmiącej strony B singla Boba Marleya”) to przyjemna, dobrze zagrana i zaśpiewana piosenka reggae. Sprawdźcie zresztą sami!

Warto zapoznać się też z prawdziwą reggae „świeżynką” wypuszczoną z rąk niezapomnianego Dr Dolittle’a. Utwór z początków bieżącego roku, „Oh Jah Jah”, jest już zarówno w warstwie tekstowej, jak i muzycznej, korzennym, rastafariańskim reggae. Nie oznacza to jednak, inaczej niż w przypadku Snoop Liona, snucia przez Murphy’ego opowieści o duchowym nawróceniu i trawce. W wywiadzie dla magazynu Rolling Stone z rozbrajającą szczerością przyznaje „Nie, nie jestem Rasta. Zrobiłem utwór reggae, a reggae artyści mówią o Jah, więc i ja mówię o Jah”. Dodatkowo okazuje się, że wspomniany kawałek opowiada tak naprawdę o epidemii Eboli. Podobno wybrany przez aktora styl muzyczny idealnie nadaje się do zwrócenia na ten problem uwagi całego świata.

POLSKIE PRÓBY
Niezapomniany baryton polskiej sceny i głos, który uginał kolana naszym babciom i matkom. Krzysztof Krawczyk śmiało poruszał się w obrębie wielu gatunków muzycznych, od popu, przez jazz, aż po reggae. Współpraca z Ras Lutą stała się niedawno małą sensacją wśród polskich fanów jamajskich brzmień, wywołując głównie napady wesołości, ale niekiedy i słowa uznania dla tej przedziwnej kooperacji. I o ile w „Jak Daleko” Krzysztof bierze udział raczej symboliczny, tak już „Pół Wieku Człowieku” jest jego popisem. Udanym? Prawdopodobnie ze względu na szacunek dla starszych i samą ideę łączenia pokoleń najlepiej jest potraktować ten utwór w kategorii ciekawostki. Oraz pozostawić go do indywidualnej oceny.

Warto też sięgnąć pamięcią do naszych wczesnych lat, kiedy to niezmordowane panie przedszkolanki zapoznawały nas z twórczością powstałego w 1983 roku zespołu Fasolki. Dużym zaskoczeniem dla wielu fanów pulsujących dźwięków okazuje się wyśpiewane dziecięcym głosikiem „Smutne Reggae”. A dlaczego smutne? Prawdopodobnie dlatego, że opisuje wyjątkowo poważne problemy dnia codziennego, takie jak robione przez mamę porządki lub zjedzenie przez tatę obiadu. Pragnąca ich rozweselić dziewczynka, wyjątkowo często wyśpiewująca frazę „uuuuu”, z pewnością zabawiała wiele pokoleń przedszkolaków. Fanom wszelkiego rodzaju absurdu do gustu powinna też przypaść występująca głównie w satyrycznych programach rozrywkowych grupa T-raperzy znad Wisły. W ich repertuarze znajduje się już nie smutne, ale „Śnieżne Reggae”, według autorów wyjątkowo rozgrzewający, idealny na aktualnie panujące mrozy utwór.

Czy to z zamiarem stworzenia dzieła ironicznego, czy poważnego, okazuje się, że za tworzenie reggae może się zabrać praktycznie każdy. Rosnąca popularność tego gatunku muzycznego z pewnością zainspiruje rzeszę muzyków na całym świecie. Nam, słuchaczom, pozostaje tylko przygotować swoje uszy zarówno na dzieła dobre, jak i… dobre trochę mniej.

Komentarze

© 2012-2016 Riddim.pl - Reggae Music News

Scroll to top