Jesteś tutaj: Strona Główna » Recenzje » Recenzja: Zjednoczenie Sound System „Inity”

Recenzja: Zjednoczenie Sound System „Inity”

Recenzja: Zjednoczenie Sound System „Inity”

Minęły trzy tygodnie od premiery płyty Zjednoczenie Sound System pt. „Inity”. Czas zatem na krótkie podsumowanie materiału zrealizowanego przez stołeczny kolektyw.

W 2011 roku ukazała się EP’ka Zjednoczenia wydana z okazji 10-lecia cyklu imprezowego „Reggae Faza”. To składanka wydanych już wcześniej utworów, na którą dodano także nowości od Pablopavo i Diega. Miał to być przedsmak tego, co dziś możemy znaleźć na półkach najlepszych sklepów muzycznych. Właśnie na tej płycie po raz pierwszy miałem okazję usłyszeć unikalny styl nawijki Diego Dona. Rok 2014 przynosi jego solowy projekt – mini album zatytułowany „Nazywam się”. Historia „Psa Kefira”, którą każdy zna oraz melancholijny i bardziej poważny „Nawigator”, okazały się hitami. Nie brakowało numerów o bardziej groteskowym, luźnym podejściu do otaczającej rzeczywistości. Dobrym przykładem jest „System Transportu” z Earl Jacobem na featuringu.

Również dla Pablopavo czas przed wydaniem płyty Zjednoczenia był równie owocny. Z początkiem roku 2014 ukazał się jego solowy album zatytułowany „POLOR”, który zebrał bardzo dobre recenzje wśród słuchaczy, a utwory z niego pochodzące („Dancingowa piosenka”, „Mikołaj”) zajmowały wysokie miejsca na listach przebojów mniej skomercjalizowanych stacji radiowych.

Jeśli już o sound systemie mowa, po przesłuchaniu płyty „Inity” łatwo stwierdzić, że jest to dobra wycieczka edukacyjna związana z kulturą, nomenklaturą właśnie takiego grania. Bardzo precyzyjnie i sugestywnie przedstawiany jest obraz sesyjnego grania. W Intro Jacek Krzypowski (zapalony miłośnik jamajskiej muzyki od mento po dancehall) opowiada historie pierwszej na świecie audycji radiowej, która miała fundamentalne znaczenie dla codziennego jamajskiego grania i całej kultury sound systemowej.

Mylącym może okazać się fakt, że płyta Zjednoczenia to przede wszystkim dobra zabawa i mało esencjonalny, wręcz lapidarny tekst, który zadowoli każdego „imprezowego kocura”. „Inity” pod względem warstwy tekstowej porusza ważne treści. Utwór „Fortuna” opowiada o nierównościach społeczno-materialnych, natomiast „Kłam”, pod digitalowy rytm Riddim Tuffa Sound, traktuje o rozsądku, polityce oraz strachu. Nie brakuje również stricte sesyjnych produkcji. „Raggamuffin” i zaproszeni goście: Medik z Ictus sound, Szprancyl z Badd Dutty Sound, Daddy Bozo z Jam Vibez, Liper z Roots Melody, Kudłacz z Sensithief i gościnnie Reggaenerator, wchodzą na wysoki poziom nawijania, który jest inspirowany starą jamajską szkołą. Utwór ten przypomina mi „Familijną komitywę” z płyty Habakuka „4life” z 2005 roku. Pierwszym singlem promującym album jest utwór „Dom”, do którego ukazał się teledysk wraz gościnnym udziałem Damiana SyjonFam’a. Każdy z artystów opowiada i skupia się w rozpoetyzowany sposób nad definicją słowa „dom”. Wśród zaproszonych gości na płycie pojawił się również słynny King General.

Idąc dalej, w numerze „International”, na boombapowym bicie stworzonym przez Matisa z Centrum Strona, mamy okazję usłyszeć wielokulturowość i poliglotyzm – Diego nawija tu po francusku, a Pablopavo rosyjsku. W pierwszym przypadku widać inspiracje zespołem Soundkail i Raggasonic . Całość naprawdę dobrze buja i posiada niespotykaną wibrację. Mamy również utwór dziękczynny dla wszystkich przyjaciół i znajomych – tych bezinteresownie pomocnych. Hitem na „Inity” jest dla mnie „Nie pytaj nas”, gdzie żwawo tłumaczy się kulturę sound systemowego grania i rozbieżności między sesją a koncertem. Słuchacz ma możliwość poznania podstawowych wątków związanych z terminologią soundu: jest riddim, selecta, wersja, deejay, pull-up – swoiste education is a the key!

Warto w tym momencie skupić uwagę na warstwie muzycznej. Riddimy zostały wyprodukowane przez niebanalne grono twórców: począwszy od Marka „Dreadsquad” Bogdańskiego (podobnie jak na poprzedniej EP’ce Zjednoczenia), Piotra Krakowskiego, legendarnego współtwórcę albumu Olo Mothashipp’a, tercet Pablopavo & Dubbist & EmillyJones czy w końcu Dougie Conscious z Wielkiej Brytanii do utworu „Radikal”. Całość wokali i część miksów zostało zrealizowane w Western Jive Studio, natomiast masteringiem zajął się Jacek Gawłowski/Jg Master Lab.

Mój wniosek jest następujący: nie tylko fani poetyckiej, podwórkowej twórczości Pablopavo i dziarskiego stylu nawijki Diego czy specyficznego stylu selekcji Dj Krzaka muszą zakupić ten album. Z mojego punktu widzenia, każdy w tym albumie znajdzie coś dla siebie, a dobrym podsumowaniem są słowa utworu „Nie pytaj Nas”: „Jeden woli roots, drugi woli dub, trzeci raggamuffin, a czwarty dancehall / Dla wszystkich sound-boyów wystarczy tutaj fal”.

Komentarze

© 2012-2016 Riddim.pl - Reggae Music News

Scroll to top