Jesteś tutaj: Strona Główna » Recenzje » Recenzja: Tiken Jah Fakoly „Mangercratie”

Recenzja: Tiken Jah Fakoly „Mangercratie”

Recenzja: Tiken Jah Fakoly „Mangercratie”

Na samym początku tej recenzji chciałbym zaznaczyć, że będzie ona subiektywna. Z drugiej strony czy jakaś recenzja pisana przez jedną osobę taką nie jest? I don’t think so.

Słyszałem kiedyś stwierdzenie, że biali nigdy nie dościgną ich czarnoskórych braci w sporcie i w muzyce. Nie zawszę się z tym zgadzam, jednak w dzisiejszej postaci jest coś niedoścignionego, coś co płynie w jego prawdziwie afrykańskiej krwi. Pochodzący z Wybrzeża Kości Słoniowej Tiken Jah Fakoly jest członkiem plemienia Malinke, potomkiem ich legendarnego wodza Fakoly Koumba Fakoly Daaba. Należy on do rodu griotów – którzy byli odpowiedzialni za przekazywanie tradycji, opowieści i legend w formie śpiewanych opowieści. Opowieść w jaką zabierze słuchacza Tiken Jah Fakoly sięga o wiele głębiej. Muzyk pisze teksty taktujące o polityce, o niesprawiedliwości społecznej, o sytuacji w Afryce i o kłamstwach polityków, którzy mamią oczy i tak dotkniętym przez los ludziom. Fakoly śpiewa w języku francuskim, angielskim i dialektach afrykańskich. Nie przeszkadza to oni trochę w zrozumieniu, że w tej muzyce jest prawda. Prawda którą niosą emocje, a emocje nie mają swojego języka. Są czymś niematerialnym i albo trafią w naszą wrażliwość albo i nie.

Muzykę reggae z czarnego kontynentu cechują elementy które ja akurat w tej muzyce kocham. Jest to ogromny wachlarz instrumentów, których nazw nawet często nie znam. Jest to również na pewno sekcja dęta i znakomite chórki. W przypadku Tikena, żeńskie. Uzupełniające idealnie jego ciężką barwę głosu. Reggae z Afryki wyróżnia też jedna, niepodrabialna cecha. Wpływa ona do naszego wnętrza i porusza organami wewnętrznymi w sposób absolutnie naturalny. Sprawia, że czujemy to prawie namacalnie, ta muzyka jest w nas. W końcu Afryka to podobno kolebka ludzkości. A afrykańskie reggae da się „czuć”, wiem co mówię.

Debiutancka płyta Tikena Jah Fakoly o nazwie „Mangercratie” została wydana w roku 1996. Pierwszy, naprawdę mocny utwór „Delivrance”, jest jednym z najlepszych numerów na płycie. Rozpoczyna sekcja dęta po czym ustępuję magicznej sekcji basu. Jak już mówiłem ten rytm porusza nasze organy w taki sposób, że pracują równo z basową linią melodyczną. Wydaje się, że czasami Fakoly śpiewa poza rytmem, robi to jednak w idealnie pasujący sposób. Utwór w dalszej części idealnie dopełniają chórki kończąc tym, czym się rozpoczął – sekcją dętą.

Drugi kawałek z płyty przyśpiesza nasz rytm, potwierdzając, że bas i chórki i sekcja dęta to coś, co idealnie wypełnia wokal głównego bohatera. W podobnym klimacie utrzymuje nas, trzeci utwór. Przechodząc do numeru, który jest bez wątpienia jednym z najlepszych na płycie. Mówiłem coś o chórkach i basie? Musicie usłyszeć „Don’a”. Dla fanów akustycznego brzmienia w reggae, tym bardziej. Prawdziwość i emocje w wokalu, to coś czego nie sposób nie zauważyć.

Po dawce refleksji przychodzi pora na żywe, wesołe afrykańskie granie jakie znajdziemy chociażby w utworach „Djeli” czy „Crazy World”. Na zakończenie płyty dubowa wersja utworu „Le Descendant”. Dubowe wersje utworów na zakończenie płyty? No pewnie, że to dobry pomysł.

Debiut Tikena, choć nie bez wad jak chociażby pewna monotonność i powtarzalność (sorry taki, klimat ;)) jest debiutem niezwykle udanym. Debiutem, który przetrze szlak późniejszym płytom artysty. Płytom, które otrą się dla mnie niemal o doskonałość. Na których będzie prawie wszystko, co w tej muzyce mnie rusza i z wielkim trudem szukałbym najsłabszych numerów. „Mangercratie” był jednak pierwszą, bardzo solidną cegłą w karierze Tikena, który później stał się jedną z największych ikon reggae z Afryki obok takich postaci jak chociażby Alpha Blondy (też z Wybrzeża Kości Słoniowej).

O gustach się nie dyskutuję, ale na koniec muszę dodać jedną rzecz. Afrykańskie reggae jest typem muzyki, która nie każdemu podpasuje. To pewne. Warto jednak ją poznać na własną rękę i ocenić. Osoba, która odkryje w sobie skłonności do wchłaniania tej energii jaką daje reggae z Czarnego Kontynentu bez wątpienia zakocha się również w Tikenie Jah Fakolym.

Komentarze

© 2012-2016 Riddim.pl - Reggae Music News

Scroll to top