Jesteś tutaj: Strona Główna » Recenzje » Recenzja: Sizzla „Born a King”

Recenzja: Sizzla „Born a King”

Recenzja: Sizzla „Born a King”

„Born A King” to 52 album w karierze jednego z najbardziej rozpoznawalnych artystów jamajskiej sceny reggae/dancehall. Sizzla, a właściwie Miguel Collins obecny na scenie od połowy lat 90., dorastał w dzielnicy August Town na przedmieściach Kingston, gdzie stawiał pierwsze kroki, występując z lokalnym sound systemem Caveman Hi-Fi.

15 utworów, jakie znalazły się na ostatnim krążku jamajskiego wokalisty, to połączenie takich gatunków jak roots reggae, r’n’b, dancehall czy hip-hop. Za całokształt brzmienia albumu odpowiada Jake Dominic Savona, znany szerszej publiczności jako Mista Savona.

Otwierający krażek tytułowy utwór „Born A King” raczy nas digitalowo brzmiącym riddimem. Interesująco prezentuje się także drugi w kolejności singel „Champion Sound”, z gościnnym udziałem legendy jamajskiej muzyki reggae – Errol Dunkley’a. Mocno wyczuwalna linia basu podkreśla oryginalną nawijkę obu wokalistów, a melodyjne zaśpiewy Dunkley’a komponują się z dubstepowym podkładem. W „Blessed” napotykamy połączanie indyjskiego stylu bhangra, z elementami muzyki ragga. Utwór jest swego rodzaju apelem dla uszanowania wszechobecnej biedy, a refren „It will make your life better” wydaje się być doskonałym dopełnieniem płynącego z utworu przekazu.

Zwalniając tempo przechodzimy do rootsowego „I’m Living”, który niewątpliwie jest jednym z najlepszych kawałków na płycie. Przypominający twórczość Augustusa Pablo dubowy riddim, doskonale współgra z charakterystycznymi zaśpiewami Collinsa, a słowa zawarte w refrenie – „I’m living for the sick and the poor, the hungry and the shelter less leaving on the floor” melodyjnie płyną, mieszając się z dźwiękami uwielbianej przeze mnie melodyki. Utwór ten znalazł się także w wersji akustycznej, w której gościnnie udziela się rewelacyjny jamajski bębniarz Nyabinghi – Herman Davis, znany również jako Bongo Herman. Daję okejkę!

Okraszona połamanym, nieco funkująco-hip-hopowym beat’em kolejna kompozycja zatytułowana „Set It Off”, nieco odbiega od stylistyki albumu. Zbyt popowo, a na myśl przychodzą utwory takich artystek jak Beyonce czy Rihanna. Na plus zaliczyć można jednak ciekawie zmixowane zakończenie prawie 4,5 minutowego utworu. Wtóruje mu także siódmy na płycie utwór „Big Man Ting”. Tu jednak napotykamy połączenie rythm’n’blues’owych pulsacji, z nieco oldschoool’owym brzmieniem stylu dancehall. W końcówce ciekawie prezentuje się wygrywana na skrzypcach melodia.

„Got What It Takes”, który tak jak „I’m Living” doczekał się również akustycznej wersji w wykonaniu Bongo Herman’a, częstuje nas melodią hiszpańskiej gitary klasycznej, z wyraźnie brzmiącą w stylu r’n’b linią basu, którą dopełnia kojący głos Miguel’a wyśpiewujący słowa „We got what it takes to make the world a better place”. Cudo!

Nawiązujący do gatunku world music 9 na krażku „Why Does The World Cry” serwuje dawkę pozytywnej energi, a dziarska nawijka Sizzli podąża za energetycznie brzmiącym riddimem. Również w kolejnym numerze zatytułowanym „The Formula”, w którym gościnnie pojawia się australijska wokalistka Vida-Sunshyne, wyraźnie wychodzi na przód utrzymana w nowoczesnym stylu r’n’b melodia. Oznaczony 11 „Cold War”, który zarazem jest najdłuższym numerem na płycie, miesza ze sobą takie gatunki jak dubstep, hip-hop i drum’n’bass. Na krążku znalazł się także dancehall’owy remix utworu „Champion Sound”, z gościnnym udziałem Turbulence, a także sięgający głęboko do korzeni „Give Jah Praise”, z wmixowanym wokalem nieżyjącego już Alton Ellis’a.

Mimo, że Sizzla wydaje rocznie średnio dwa albumy, „Born A King” zaznaczył swoje miejsce na mapie najlepszych albumów roku 2014. Doskonałe połączenie klasycznych brzmień roots reggae z nowoczesnymi dźwiękami sprawiło, że album ten na długo zagości w sercach fanów jednego z najbardziej charakterystycznych głosów jamajskiej sceny.

Komentarze

© 2012-2016 Riddim.pl - Reggae Music News

Scroll to top