Jesteś tutaj: Strona Główna » Recenzje » Recenzja: Konopians „Mental Skataklism”

Recenzja: Konopians „Mental Skataklism”

Recenzja: Konopians „Mental Skataklism”

Zagłębiowska załoga spod szyldu OldSchoolRegggae, obecna na rodzimej scenie od roku 1996 zafundowała fanom na swoją osiemnastkę wydawnictwo zatytułowane „Mental Skataklism”. Pełnoletność zespołu przekłada się w tym wypadku na muzyczną i tekstową dojrzałość. Konopians przez te wszystkie lata wypracował bardzo wyrazisty styl, który zaprawione w jamajskich rytmach ucho, od razu rozpozna. I bardzo dobrze!

O warstwę tekstową, czyli lirykę/epikę/dramat zadbał Cozer, który zabawy słowem się nie boi. Mamy połamane, pourywane słowa, garść neologizmów, ale przede wszystkim mamy obserwację naszej polskiej rzeczywistości. Już w pierwszym kawałku – „W sosie własnym” obrywa się wszystkim. Prztyczka w nos dostaje rząd, przeciętny Kowalski, czy też Polak na emigracji: „rodacy się unikali bo nie po to się wyrwali / we krwi to posiadali z mlekiem matki wyssali / tam kombinowali tu improwizowali / i tak dalej surreali Dali-barejowali”. Celnie zawarte spostrzeżenia, które wkurzają zapewne nie tylko autora tekstu.

Im dalej w las tym lepiej. „Skavajazz” ze swoim jazzującym wstępem jest dowodem na to, że muzycy dalecy są od popadania w rutynę i kreatywnie wykorzystują swoje możliwości. W piosenkach nie zabrakło też miejsca dla odwiecznej wojny płci – w „Come on! Boyz” Cozer śpiewa o relacjach damsko-męskich z dużym przymrużeniem oka. Podobnie zresztą jak w „Rememba” – miłość – czyli temat-rzeka, i ciągłe ścieranie się żywiołów: „po obu stronach frontu, niedomówienia, pretensje, żal / poruszone ego / przygniata przestrzeń spragnionych ciał”.

Intrygującą podróż po wirtualnej linii papilarnej odbywamy płynąć po taktach „Roots Online”. Przez Zimbabwe, Santa Róż, Londek Zdrój do Czeladzi (słuchanie przywołuje szeroki uśmiech na twarzy). Reggae got soul!

Wraz z muzyką bujamy się także przez poważniejsze tematy, które wiążą się z egzystencją w kraju nad Wisłą. Wystarczy spojrzeć na okładkę płyty i jej tytuł: Mental Skataklism i już wiemy, że zbyt kolorowo nie będzie.

Ostatni utwór – „Dom”, to temat, który często się przewijał w roku 2014 na naszej scenie reggae (poruszali go Damian SyjonFam czy Zjednoczenie Sound System). U Konopiansów „Dom” jest zwieńczeniem płyty i potwierdzeniem jej spójności. Robi się sentymentalnie i uczuciowo. I można by się pokusić o banał: wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.

„Mental Skataklism” jednak banalna nie jest jak powyższe stwierdzenie. Mówi o codzienności i sprawach z którymi na co dzień się zmagamy, ale w sposób niebanalny. Nie ma tutaj moralizatorstwa czy utartych sloganów. I mimo tych 18 lat grania jest bardzo świeżo i bardzo smacznie. Mnie Konopiansi kupili. Znowu! :)

Komentarze

© 2012-2016 Riddim.pl - Reggae Music News

Scroll to top