Jesteś tutaj: Strona Główna » Recenzje » Recenzja: Etna Kontrabande „Stylem Dowolnym”

Recenzja: Etna Kontrabande „Stylem Dowolnym”

Recenzja: Etna Kontrabande „Stylem Dowolnym”

Aż 8 lat fani działającego od 1999 roku zespołu Etna Kontrabande musieli czekać na kolejny, czwarty krążek zespołu. Nowe wydawnictwo zatytułowane „Stylem Dowolnym” to mieszanka takich gatunków jak roots reggae, rock, ska, a nawet dub. A wszystko okraszone wysublimowaną elektroniką.

I to właśnie mocne rootsowe brzmienie otwiera pierwszy na krążku utwór zatytułowany „Wracamy do gry”. Oryginalna nawijka obu wokalistów (Jarosław „Jaras” Pacanek, Łukasz „Golas” Godlewski) przeplata się z dubowymi akcentami, które stanowią trzon jednego z najlepszych numerów na krążku. Warto też wspomnieć, że właśnie do tego singla ukazał się teledysk, który możecie obejrzeć na naszym portalu, klikając w ten link.

„Daj mi to czego nie da nic” to mieszanka pulsującego roots reggae, z rockowymi akcentami, które są swoistym nurtem prowadzącym czwartego krążka zespołu. W „Fire burning” napotykamy mieszankę ska, w nieco nowoczesnym tonie. Dobrze płynąca sekcja dęta, przeplata się z powtarzanym w kółko anglojęzycznym refrenem, co jednak nie umniejsza jakości utworu.

Mocnym punktem utworów Etna Kontrabande są utrzymane na wysokim poziomie, głębokie, pełne liryzmu teksty, czego doskonałym przykładem jest czwarty na krążku utwór „Betonowa kwestia”. Przyjemnie pulsuje tu bas (Piotr „Kowal” Kowalski, gość. Ireneusz Kaczmar) wspomagany jedną z najlepszych sekcji dętych w kraju (Piotr „Turbin” Urbanowicz – saksofony, Adam „Moto” Jankowski – puzon, gość. Rafał Dubicki – trąbka). W utworze „Open taniec” zespół prowadzi nas poprzez skoczne dźwięki ska, wspierane zadziornym riffem gitar.

„Football Fire” swoim tytułem przywodzi na myśl pochodzący z albumu „Polityczna Ganja” utwór „Barca (La Mumio)”, choć tekstowo zupełnie nie są powiązane. Intensywna rockowa tonacja przechodzi w rootsowo-jazzową mieszankę, wzbogaconą raggamuffinową nawijką, która pojawia się w drugiej zwrotce. Utwór kończy gitarowa solówka, w którą wplątany jest melodyjny refren. Siódmy na płycie numer „Więcej warty” zaskakuje mistycznym wstępem, po czym rozbrzmiewa bałkańskimi rytmami, doprawionymi mocno rockowymi dźwiękami gitary i sekcji dętej, która w tym utworze raczy nas tym co najlepsze.

„Nic nie znaczą słowa” to utwór z lekka nostalgiczny, z charakterystycznym dla zespołu tkliwym refrenem i ulubionym przez zespół nawiązaniem w tekście do politycznej sytuacji. Hip-hop’owy brzmiący bit okraszony został trzaskiem czarnej płyty, z których wypływa dźwięk puzonu. „Na czarnej liście” to istna mieszanka gatunków, począwszy od nawiązującej do latynoskich rytmów melodii, która z każdą chwilą utworu wzbogacana jest nowym instrumentem. Numer „Martwa cisza”, który również doczekał się teledysku pobrzmiewa dźwiękiem gitar, zmieszanym z elektronicznymi akcentami syntezatorów. Miłym akcentem jest subtelne, elektroniczno-dubowe zakończenie, współgrające z mocnym wstępem ostatniego na krążku utworu.

„Stylem Dowolnym” to płyta niezwykle zaskakująca barwną mieszanką różnorakich stylów muzycznych, co pokazuje, że Etna Kontrabande jest zespołem, który jeszcze nieraz zaskoczy. Z drugiej strony otrzymujemy tylko 39 minut grania (10 utworów), co jak na dzisiejsze standardy w ogólno pojętej muzyce reggae jest jak dla mnie nie do przyjęcia. Mimo plusów zarówno w warstwie tekstowej i muzycznej, trudno mówić o ogromnym progresie jaki zespół poczynił przez ostatnie lata. Pozostaje trzymać kciuki i czekać (oby nie następną dekadę) na kolejne pozycje bandu z Pomorza.

Wsparcie mentalne: Iza Maciejko

Komentarze

© 2012-2016 Riddim.pl - Reggae Music News

Scroll to top