Jesteś tutaj: Strona Główna » Recenzje » Recenzja: Earl Jacob – Warto Rozrabiać

Recenzja: Earl Jacob – Warto Rozrabiać

Recenzja: Earl Jacob – Warto Rozrabiać

Wydana w zeszłym roku przez Karrot Komando płyta Earla Jacoba – “Warto rozrabiać” to album obok którego nie można przejśc obojętnie, a już przy niektórych utworach nóżki rwą się do tańca w stylu “easy skanking” (“Rybarak” i “Weź mnie nie zawiedź”). Jest to bardzo dobry autorski materiał z całą masą ciekawych, wesołych, wręcz “lekkch” piosenek, które “wchodzą” jak to się mówi “na miękko”. Jest tez druga strona medalu a mianowicie – nie jest łatwo wydać w Karrot. Wytwórnia, którą dowodzi Piotr Maślanka ma określoną percepcję i starannie dba o swoją stajnię. Można powiedzieć, że byle rumak w stajni Karrot nie pojedzie, trzeba być koniem i to wyścigowym, “takiej maści”, że wydawca uzna ją za nowatorską lub ciekawą.

Płyta „Warto rozrabiać” jest efektem ponad dwuletniej pracy duetu Olo Mothashipp (ex Vavamuffin) i Earla Jacoba (Jakub Sadowski). I była to współpraca bardzo owocna. Przyznam się, że gdy panowie wpuścili w sieć do pobrania płytę w wersji instrumental dopiero wtedy odkryłem cały jej urok. Nie żebym miał coś do wokalu Earla, wręcz odwrotnie bowiem wokalnie chłop ma charyzmę i jest nie do podrobienia, teksty ma bardzo dobre i całości słucha się przyjemnie, a niektóre hity jak “Twoja mama lubi mnie bardziej niż Ty“ czy “Bez dedykacji” śpiewamy sobie razem z nim. Na szczególną uwagę zasługuje też przebojowe “Stop Stop” czyli featuring z Anią Iwanek. Wróćmy do muzyki. Panie i Panowie czegoż tam nie ma! Mamy tu podane na talerzu klasyczne rytmy reggae, klasyczne brzmienia rocksteady, ska i roots okraszone wieloma tzw. smaczkami (instrumenty klawiszowe, sekcja dęta, smyczkowa w “klawe dziewczyny klawe chłopki”), które sprawiają, że płytę odkrywa się na nowo przez kilka kolejnych odsłuchów. Oj pieścili panowie płytkę jak dziecko. Do współpracy zaproszonych zostało wielu wybitnych muzyków sesyjnych co daje nam recepturę na sukces tego albumu jako całości.

Mało tego płyta jest zrobiona z tzw. “jajem” już w intro “big giraffe like a okapi …okapiiiiii, like a zebra” wywołuje uśmiech, podobnie jak nawijka Skorupa w remiksie Srogo sztandarowego “Twoja mama lubi mnie bardziej niż Ty“. Jaja nie są jednak na całego; w wielu utworach ciekawie opisane są relacje towarzyskie, zwłaszcza te damsko-męskie (np. przykład “Weź mnie nie zawiedź”, ”Klawe dziewczyny klawe chłopaki”, “Chłopcy całują swoje dziewczyny”, „Stój głuptasie”). Miłosnych alegorii jest tu bez liku, do tego bardzo ciekawy zmuszający do myślenia przekaz daje nam piosenka “Zwyczajne” (feat. Trzy Sześć), gdzie usłyszymy bardzo uniwersalny przekaz odnośnie wychowania latorośli. Mało to przykładów gdzie dzieciaki są rozpieszczane, tudzież ukierunkowywane przez nadmiernie troskliwych rodziców? Wychuchane i wydmuchane (szkoła , angielski, treningi sportowe), często zmuszane do “bycia wybitnym”. A przecież wiadomo, że najlepiej dać dzieciakowi się rozwijać w dziedzinie, która go interesuje. Bardzo trafne spostrzeżenie – mega zgrabnie ubrane w piosenkę. Respect.

Na koniec muszę pochwalić bardzo ciekawy sposób na promocję albumu. Wiadomym jest, że zrobić klip na poziomie nie jest sprawą łatwą ani też tanią . Klipów doczekały się pieśni “Twoja mama lubi mnie bardziej niż Ty” oraz “Stop Stop”. Pozostałe utwory również , ale tu mamy jednego bohatera – którym jest charakterystyczna niebieska okładka z Procą oraz główka (logo) Earla z zawadiackim wąsem; zmieniają się tylko okoliczności w których okładka występuje. Pozostaje tylko zacytować “earl i olo, to łobuziaki, w “Warto Rozrabiać” serwują smaki”, a ha! Pozycja obowiązkowa dla każdego szanującego się reggae fana nad Wisłą.

Komentarze

© 2012-2016 Riddim.pl - Reggae Music News

Scroll to top