Jesteś tutaj: Strona Główna » Recenzje » Recenzja: DUP! Session in Something Like Studio

Recenzja: DUP! Session in Something Like Studio

Recenzja: DUP! Session in Something Like Studio

DUB to nie “komercha” – DUB to trans i mistyka. W kraju nad Wisłą dubowych produkcji za wiele się nie ukazało. Prawdopodobnie jako pierwszy na dubowy eksperyment zdecydował sie zespół Tabu Duby, a było to w 1994 roku. Swego czasu nieistniejący już magazyn “XL” dołączył do gazety składankę “Dub Express – Poznań – Kluczbork” i mamy rok 1999. Rangę “kultowej” zyskały składnki “Dub Out of Poland part 1 i 2” wydane przez label Antena Krzyku, odpowiednio w 2001 i 2002 roku, na których zebrano rodzime perły gatunku. W 2009 roku doczekaliśmy się kolejnej edycji “Dub Out of Poland part 3” na podwójnym CD, gdzie gatunkami dominującymi były DUB i DUBSTEP. Izrael nagrał kiedyś album “In Dub”, a po latach zaszczycił nas produkcją Izrael meets Mad Proffesor & Joa Ariwa. Ostatnio zachwycił mnie dubowy projekt Gradu Minimo „Dubowe opowieści part 1” – płyta nagrana własnym sumptem i dystrybuowana przez samych muzyków; świeżynka z roku 2014, która przywróciła w mojej pamięci fascynacje dubowymi ekipami z Francji – takimi jak Zenzlile czy High Tone.

W 2009 roku grupa zajawkowiczów pod wodzą “doctora” EMZK-i w Something Like Studio w Krapkowicach rozpoczęła operacje nad stricte dubowym projektem pod nazwa DUP!. Upłynęło 5 lat zanim ukazało się oficjalne wydawnictwo. DUP! Session in Something Like Studio to 9 zgrabnych dubowych kompozycji dostępnych w wersji CD lub Vinyl, wydanych przez niszową wytwórnie JaMajka Music. Bardzo często zdarza się, że zespoły, tudzież artyści nagrywając materiał reggae raczą nas – niejako w bonusie – jedną lub dwiema kompozycjami dubowymi lub dubowymi remixami; tu jednak mamy do czynienia z dubową produkcja od A do Z. Prawdopodobnie ten śmiały krok urasta do rangi pionierskiego przedsięwzięcia w skali całego kraju i jest to pierwsza oficjalna płyta ze 100 % dubem. Chyba, że się mylę – to proszę mnie sprostować.

Zatem posłuchajmy. „Dup!stoned” zaczyna się transowym nyabinghi rozłożonym na dywanie subtelnych dźwięków, sączy się leniwy bas, a nad nim rozbrzmiewa lawina przeszkadzajek. „Ukłony dla Kluczborka” to tribute dla stolicy polskiego reggae – czyli miasta, z którego wywodziło się wiele undergroundowych zespołów takich jak Credon, Kreuzburg czy legendarny Bakszysz. Echa, pogłosy, niski bas, trąbki i temat klawiszowy – jednym słowem jest to co powinno być. „Why tha F##k” to mój faworyt i jednocześnie najbardziej radosny trans na płycie, chociaż czasami pozostajemy sam na sam tylko z basem i werblem. Subtelnego głosu udzieliła w nim Miss Froggy. „Otmęt by bike” i „Świąteczna ramówka TVP” zabierają nas w leniwą podróż po dubowym świecie, a „Zalany sąsiad” rzeczywiście sprawia wrażenie jakby ktoś upił się za ścianą i nam przeszkadzał. Jednak nie zważamy na to, tylko wibrujemy przy echach tajemniczych dźwięków.

„Wojna w schronie” to patetyczny dub przywołujący u mnie wspomnienia z koncertów Zion Train, tyle że o tempo wolniejszy. „Bramborovy Ludek” to collage dubu z roots reggae. Ciekawy numer, w którym aż prosi się o warstwę tekstową. „Ping-Pong z Królową Anglii” rozpoczyna się basem i pogłosami po czym wchodzi gitarowy temat, do którego każdy ze słuchaczy ułoży sobie swoją opowieść. Pulsujący klawisz romansuje z kolejnym, znikającym tematem gitarowym, którego można słuchać w kółko. Znika, by ponownie wrócić razem z trąbami. Interesująca kompozycja, która zamyka płytę i dubowy pociąg opuszcza stację Krapkowice.

Dup! to nie płyta z przebojami. To podróż po dubowych odmętach. Nie wróżę temu wydawnictwu sukcesu jednakże wydaje mi się, że nie dla sukcesu został on popełniony. Ot, aka perełka dla koneserów. Płyta z niegroźną muzyką tła. Prócz EMZK-i i Miss Froggy na płycie udzielają się Tomasz Księżopolski (gitary), Grub-A-Dub (bas), a na perkusji dubował Marek „Siekierka” Sieroszewski. Dla fanów dubu – zwłaszcza w krajowym wykonaniu obowiązuje więc nowe hasło: DUP! WISE!

Komentarze

© 2012-2016 Riddim.pl - Reggae Music News

Scroll to top