Jesteś tutaj: Strona Główna » Recenzje » Recenzja: Diego Cichy Don – Nazywam się EP

Recenzja: Diego Cichy Don – Nazywam się EP

Recenzja: Diego Cichy Don – Nazywam się EP

Diego to artysta, który przebojem wdarł się w ścisłą czołówkę raggamuffinowych nawijaczy i niejako przy okazji zostając oficjalnym członkiem stołecznego Zjednoczenie Sound System. Chłopak wziął sprawy w swoje ręce i nagrał solową EP’kę zawierającą 8 numerów.

Jest to wydawnictwo nieoficjalne, wyprodukowane własnym sumptem, dystrybuowane przez samego artystę, tzw. pocztą pantoflową. Kto się załapał ten ma. ..ja mam. ..kto nie, a chciałby musi sobie poradzić z tym sam, najskuteczniej drogą on-line. Naprawdę warto albowiem śmiem twierdzić, że jest to pierwszy w Polsce krążek w stylu stricte rub-a-dub i raggamuffin. Dlaczego nieoficjalnie? Ano dlatego, że popularny „Diegula” ujechał na swojej, jak by nie było, debiutanckiej płycie szereg kozackich rytmów z Sleng Tengiem („Styl i faszon”) i Ba Ba Boom („Raggamufin na pół etatu”) na czele.

Mało tego, ostatnio wpadł na doskonały pomysł i zapoczątkował genialną zabawę na wzór #hot16challenge. Mowa o #SlengTengChallenge, który zatacza coraz szersze kręgi, a poprzez kolejne nominacje “drzewo rasta się rozrasta”. Mam nadzieję, że dzięki temu reprezentant Zjednoczenia zjednoczy środowisko ludzi zainspirowanych muzycznie kultura jamajską. W chellengu jak wytrawny skoczek narciarski skoczył pierwszy daleko i czeka, czy ktoś skoczy równie daleko jak on. Obserwując nagrania kolejnych artystów śmiem twierdzić, że niektórym to się już udało.

Wróćmy do płyty. W „Nazywam się” Diego zrobił “ragga-bragga” używając terminologi hip-hopowej – po prostu przedstawił się i nawinął sam o sobie. „Styl i faszon” miażdży refrenem a ckliwy, anglojęzyczny “Reggae Lover” jest dowodem na to, że wytrawny raggamuffinowy nawijacz jak chce to i zaśpiewa… szacun. Dochodzimy do „Nawigatora” (na featuringu Pablopavo). Muzycznie to zdecydowanie numer 1 na płycie. A to wszystko za sprawą jedynego autorskiego rytmu, wyprodukowanego przez Piotra Krakowskiego.

„System transportu” (feat. Earl Jacob) swą tematyką dotrze do każdego Warszawiaka poruszającego się komunikacją miejską, podobnie jak i do innych mieszkańców większych aglomeracji. Ponad 10 lat mieszkałem w Warszawie, więc wiem o co kaman, bo stawiając pierwsze kroki w poruszaniu się po mieście w czasach, kiedy rządziły kasety i walkmany namiętnie katowałem T.LOVE (piosenki „Warszawa” i „Autobusy i tramwaje”). Mam jednak odczucie, że to najsłabszy numer na tej płycie.

Utwór zamykający to „Pies Kefir”, czyli przezabawna historia z życia artysty, która również doczekała się niskobudżetowego klipu nakręconego na Polach Mokotowskich.

Na koniec niespodzianka, po odczekaniu paru chwil ciszy, jak przystało na „Cichego Dona” ucho atakuje DUBSTEP (!!!) w czystej postaci, a więc muzyczny trend, który od paru lat zdobywa sobie wielu zwolenników na całym świecie. Diego przygotował go z Enjoy-em z Ictus Sound. Nasz “cichy” bohater ujeżdża dubstep swoim raggamufinowym karabinem, dziękując słuchaczom za to, że posłuchali jego nagrań. Robi to świetnie i ten kolaż stylów udowadnia wszechstronność artysty, który zakochany w starych klimatach rub-a-dub i raggamuffin chce je uratować… ale jak trzeba to i na nowoczesne rytmy się stworzy. Kto wie, czy nie jest to kierunek, który niedługo zacznie dominować. Pożyjemy zobaczymy. Na razie z utęsknieniem czekamy na oficjalną płytę Zjednoczenia.

Komentarze

© 2012-2016 Riddim.pl - Reggae Music News

Scroll to top