Jesteś tutaj: Strona Główna » Recenzje » Recenzja debiutanckiego krążka Panna Marzena i Bizony

Recenzja debiutanckiego krążka Panna Marzena i Bizony

Recenzja debiutanckiego krążka Panna Marzena i Bizony

Rozmiłowani w ska Polacy nie muszą od razu sięgać po twórczość artystów zza granicy. Jak to zostanie za chwilę udowodnione, Brzeszcz i Oświęcim okazują się doskonałym gruntem do rozprzestrzeniania jamajskich dźwięków na obszarze całego naszego kraju. Debiutancka i jak dotąd jedyna płyta zespołu Panna Marzena i Bizony o tej samej nazwie jest, jak określają sami członkowie tego składu, „muzyką ska w najróżniejszych odcieniach, nurtach i formach”.

Zabawę dźwiękiem słychać już od otwierającego album utworu „King of Ska”. Muzycy istniejącego od 2004 roku składu z przytupem wciągają słuchaczy w łatwą i przyjemną opowieść, dokładnie taką jak grany przez nich rodzaj muzyki. Piosenka w warstwie muzycznej i tekstowej prawdopodobnie nawiązuje do znanego hitu prawdziwego „Króla Ska” Desmonda Dekkera. W każdym razie „Bizony” nie zwalniają tempa także w następnej albumowej piosence. „Pogoda”, która miała swoją chwilę popularności na rozgrywanych w naszym kraju Euro 2012 – „Zaraz się wznieci wielka wrzawa/bramkę dla Polski strzelił Robert Lewandowski/Polska gooool” to tylko mały wycinek z tekstu utworu – z pewnością przypadła do gustu piłkarskim fanom, podobnie jak nagrany do piosenki teledysk.

Podobna będzie także dalsza część udostępnionej na oficjalnej stronie dziewięcioosobowego składu z Oświęcimia i okolic płyty. Znajdziemy tam pogodną, radosną muzykę, nie wymagającą od słuchacza głębszych refleksji, jak choćby w utworach „Kotek” („Kiedy w tańcu ty i ja/gdy z głośników grają ska/kocham cię shubi du je/shub shubi dua”) i „Kiełbasy”. Nie oznacza to oczywiście, że pisarskie próby członków zespołu są nic nie warte. Prawdziwą sztuką jest śpiewać o sprawach codziennych, takich jak wspomnienia z młodości w niezwykle wpadającej w ucho „Jawce” lub nieudanej wyprawie do pracy przy „Pomidorach” w Brighton w sposób zabawny, lekki, doskonale dopasowany do gatunku muzyki jakim jest ska.

Panna Marzena i Bizony potrafią także zaskoczyć słuchacza, po raz kolejny udowadniając niemałe doświadczenie i wiedzę na temat pochodzących z Jamajki dźwięków. „Kownacka” to instrumentalny utwór z wysuniętą na pierwszy plan sekcją dętą, przywodzący na myśl styl grania legendarnego The Skatalites. Zawiedzeni nie mogą być międzynarodowi słuchacze, ponieważ męski i żeński wokal „Bizonów” doskonale radzi sobie z prostą, śpiewaną po angielsku piosenką „My Lover”. Połączenie kobiecego i męskiego głosu jest zresztą czymś, co zdecydowanie wyróżnia zespół wśród innych mu podobnych. Wisienka na torcie to jednak świetny cover „Open the Door” Clive’a and Naomi z 1964 roku. Spolszczony na „Otwórz Mi Dom” momentalnie powoduje podrygiwanie nogi i wierzcie mi na słowo, to prawdziwy koncertowy killer!

Studyjne nagranie Panna Marzena i Bizony wypuścili dopiero po dziewięciu latach swojej działalności, co zaowocowało ogromnym doświadczeniem koncertowym oraz biegłością muzyków, szczególnie sekcji dętej. Słychać to także na ich debiutanckim krążku, gdzie „dęciaki” brzmią jak należy, choć oczywiście nie dorównują temu, co można usłyszeć na żywo. Zespół koncertuje głównie na południu kraju, choć stara się niekiedy odwiedzić inne zakątki Polski – „Bizony” na początku 2014 roku byli między innymi jedną z gwiazd drugiej edycji Ostróda Ska Reggae STOMP! Poza tym wyjątkiem dziwi jednak fakt, że zespół tak rzadko pojawia się na największych w Polsce festiwalach reggae. Organizatorzy mający na uwadze preferencje różnego typu publiczności zdecydowanie powinni zwrócić uwagę na repertuar Panny Marzeny i Bizonów. Tę płytę po prostu trzeba znać, a kto ją już pozna, z niecierpliwością będzie czekał na kolejny studyjny krążek dziewięciu muzyków. Oby tym razem fani nie musieli czekać na niego prawie dekadę.

Komentarze

© 2012-2016 Riddim.pl - Reggae Music News

Scroll to top