Jesteś tutaj: Strona Główna » Recenzje » Recenzja: Alicetea „Wyspy, planety, układy”

Recenzja: Alicetea „Wyspy, planety, układy”

Recenzja: Alicetea „Wyspy, planety, układy”

Bardzo czekałam na ten album, bo do poprzedniego mam co najmniej sentyment. Kupiłam, przesłuchałam i odłożyłam na półkę obok krążka Erijef Massiv Potem zerwałam na chwilę znajomość z chłopakami z Alicetea, by po czasie znów zacząć z nimi nieśmiało randkować. Na szczęście muzyka wybacza i muzyka rozumie, dzięki czemu teraz pozwalam sobie na mały flirt z „Wyspy, Planety, Układy”.

Na płycie „Wyspy, Planety, Układy” znajduje się 11 piosenek, z których każda jest zupełnie inna i przynosi zupełnie inne emocje. Raz Alicetea zabiera mnie na romantyczny spacer po swoim mieście, za chwilę ciągnie mnie w sam środek pogującego tłumu, a na sam koniec sprawia że mam ochotę klaskać jak wykonawcy u Piotra Rubika. Ten album zapewnia huśtawkę nastrojów, której nie jedna kobieta nie potrafiłaby zafundować swojemu mężczyźnie.

Wszystko zaczyna się w Radomiu, z którego pochodzi Alicetea. Piosenka „Miasta ja” bardzo dobrze wróży na dalszy ciąg płyty. Jest to reggaeowo- rapowo- rockowo-popowy romans z miastem, do którego chłopaki są przywiązani, które lubią i któremu mają za co dziękować. Ten utwór wydaję się być najbardziej radiowy, co nie ujmuje mu jakości. „Meggi” to kolejny w ostatnim czasie dowód na to, że nic tak Polakom nie wychodzi jak ballady. Chłopaki ze słów tej piosenki zrobili tworzywo, z którego mam ochotę wyrzeźbić serduszka i rozrzucić je po świecie. Na tych serduszkach wędruję do utworu „Wojny”, który znowu zaskakuje mnie ciekawym tekstem i (najbardziej chyba) wpadającą w ucho melodią. Zapomniałabym o „Piekielny Szu”, który jest zabawny, energetyczny i porywający. Takie ska spodoba się każdemu.

Na „Wyspy, Planety Układ” jest też kilka średniaków ( pretendujących raczej w górę niż w dół). „Budźmy zmysły” przypomina mi styl z poprzedniej płyty zespołu, co porównałabym do wspomnienia o byłym chłopaku. Kawałek udany, jednak chce się czegoś więcej. Zadziwia mnie udział Medium (Tau) w tym projekcie, bo featuringi nie są u niego zbyt częste. Nie ukrywam że darzę tego rapera ogromną sympatią, jednak „Są tacy” po prostu do Alicetea jakoś mi nie pasuje.

Mimo małego flirtu, biorę „Wyspy, Planety, Układy” na mały dystans. Na tym albumie jest kilka pozycji, które kładą cień na naszą znajomość. „Ay Caramba”, gdyby nie otoczenie „Budźmy zmysły” i „Meggi”, byłoby ogromną awanturą, po której chce się zerwać znajomość. Samego podkładu już trudno słuchać – jest irytujący i brzydki. Na tekście trudno się skupić. „Modelka” natomiast jest nijaka jak wieczór przy kanale przyrodniczym.

Mimo tego dystansu nadal się do Alicetea uśmiecham, bo udało im się mnie poderwać. Zamiast tanich tekstów słychać całkiem fajne słowa, które nie wymagają godzin zastanawiania się nad ich interpretacją. Sekcja dęta przyciąga , wokaliści czarują. Przy tej płycie czuję się totalnie rozchwiana, ale daję jej szansę.

Komentarze

© 2012-2016 Riddim.pl - Reggae Music News

Scroll to top