Jesteś tutaj: Strona Główna » Wywiady » „Oddycham wspomnieniami” – wywiad z Kamilem Bednarkiem

„Oddycham wspomnieniami” – wywiad z Kamilem Bednarkiem

„Oddycham wspomnieniami” – wywiad z Kamilem Bednarkiem

Zapraszamy do lektury wywiadu z Kamilem Bednarkiem, przeprowadzonego 10 kwietnia podczas charytatywnego koncertu „Moc Muzyki” w Zdzieszowicach.

Powtórnie wróciłeś na Jamajkę. Celem Twojej podróży było nagranie wokali do swojej nowszej płyty pt. „Oddycham”. Dlaczego proces ten był rozbity między legendarnym studio Tuff Gong, gdzie nagrywałeś wokale, a warszawskie studio As One, gdzie były nagrywane wszystkie inne instrumenty?

Poprzednio polecieliśmy z zespołem nauczyć się czegoś, bo dopiero zaczynaliśmy swoją poważną muzyczną przygodę. Byłem przestraszony wszystkiego, pierwsza podróż za ocean, z dala od domu – nie wiadomo czego mogłem się spodziewać. Ogromne przerażenie, a z drugiej strony niesamowita fascynacja oraz masa emocji! Teraz poleciałem w pełni świadomy tego czego oczekiwałem i tego czego chciałem. To wszystko wyszło tak spontanicznie! Priorytetem było nagranie sekcji dętej, chórków i przeszkadzajek. Stało się zupełnie inaczej. Przebywając z Jamajczykami, czując ich energie, widząc, że Tobie się to podoba, oni też inaczej grają. Najważniejsze żeby był tam vibe, wtedy te dźwięki są zupełnie inne. Faktycznie poglądówki nagrałem już w Polsce i potem ostatnie wokale w warszawskim Studio As One, ale w Tuff Gong dogrywaliśmy właśnie chórki oraz sekcje dętą Deana Frazera. Do współpracy na płytę „Oddycham” udało zaprosić się Alborosiego i Juniora Kelly!

Zawsze odważnie mówiłeś, że Twoją inspiracją jest niemiecki muzyk i artysta Tilmann Otto – powszechnie znany jako Gentleman. Spełniłeś swoje marzenie i miałeś okazję w jednym z programów telewizyjnych wykonać z nim wspólnie numer z repertuaru Marleya. Pomijam już wspólny numer z Capletonem i z Stephen’em Newlandem z Rootz Undeground. Przed chwilą pochwaliłeś się, iż do nowej płyty dograła się Twoja kolejna muzyczna inspiracja. Reasumując i mówiąc nieco metaforycznie, jak daleko sięga Twój „pragnienia szczyt”?

Będę czuł się bardzo spełniony jeśli nastąpi w moim życiu taki moment, gdy będę na tyle dojrzały, by nagrać w pełni roots’ową płytę. I to właśnie na Jamajce! Muszę zebrać jeszcze dużo doświadczeń, bo nadchodząca płyta „Oddycham” nie jest tak bardzo uświadamiająca jak poprzednie. To zbiór moich emocji. Chciałem wyrzucić z siebie wszystkie wspomnienia sprzed 2 lat. Jest dużo radości, pewnej nadziei płynącej prosto z mojego wnętrza. Każdy kawałek powstał przy wyjątkowej sytuacji. Powstawały nagle, spontanicznie, w momentach, w których byłem z bliskimi.

W filmie opowiadającym o losach Gentelmana i Albarosiego „Journey to Jah” jest scena, w której Gentleman układa sekwencje zdań z nazw swoich płyt. „Kroczymy” z „drogą do Jah” z „pewnością siebie” poprzez „nową intensywność”, „różnorodności”, „nowego świtu”. Razem 6 płyt. Czy istnieje możliwość, abyś Ty, z tytułów swoich płyt ułożył analogiczne zdanie?

Zauważ, że wszystkie tytuły moich płyt kończą się „…” – są niedopowiedziane. Można jednak doszukiwać się drugiego dna. „Szanuj” – pierwsza zajawka, to czasy, których nigdy nie zapomnę. To taka młodzieńcza, szaleńcza inspiracja muzyką. W „Jestem” chodziło o to, że przetrwamy! Dalej dla Was jestem i będę! Na „Oddycham” wszystko się znormalizowało. Minęło parę lat, zdążyłem sobie sporo w głowie poukładać, nauczyć się wielu rzeczy, przede wszystkim od ludzi. To właśnie ci, których spotykam na swojej drodze są dla mnie najlepszymi nauczycielami. Ci, których nie chciałbyś spotkać, widzisz jak oni się zachowują i myślisz sobie „kurcze, nie chciałbym być takim człowiekiem” i tych, którzy mówią Ci coś, bo robią to z dobrego serca. Poza tym oddycham wspomnieniami.

Wspominasz o wyjątkowości swojej płyty. Mówisz, że płyta „Oddycham” to swoista kolekcja Twoich wspomnień. Jak wyglądała kwestia umieszczenia na nowej płycie kawałka, który napisał Twój tata? Co Cię do tego skłoniło?

Jak to często bywa miewałem różne sytuacje z tatą przez całe życie. W zeszłym roku bardzo się zaangażował i nam pomagał. Byłem w szoku, że aż tak otworzył oczy i zobaczył, że jesteśmy dla niego wszystkim. Pomyślałem zatem, że to będzie najlepsze co mogę dla niego zrobić. Od zawsze marzył, by coś nagrać, lecz nie miał takiej możliwości. Grał w wojsku, więc muzyka towarzyszyła mu od zawsze. Dziadek tak samo – grał na skrzypcach. I pięknie śpiewał! Nagraliśmy ten utwór i powiem szczerze, aż sam się zdziwiłem ile tam jest emocji. To wielkie wyzwanie… piosenka dla taty. Niesamowity prezent, a zarazem pamiątka.

Czy masz świadomość ogromnej odpowiedzialności w związku z przekazem, który niesiesz wśród fanów młodszej generacji, którzy dopiero zagłębiają się w tą kulturę muzyczną? Jaki jest Twój plan na przekazanie wartości i wiedzy, która trafi do tego typu odbiorców?

Na początku nie zdawałem sobie z tego sprawy. Teraz jest zupełnie inaczej. Przez te parę lat dużo się nauczyłem. Powiem Ci, że dla mnie mega ważne jest do nich mówić i pisać teksty, z którymi będą się utożsamiać. Każdy ma podobne problemy. To, że jestem rozpoznawalny, nie zmienia tego, że nie popełniam błędów, że też mam gorsze dni i potrzebuję wsparcia przyjaciół. My jako ludzie jesteśmy od dziecka „programowani”, dlatego taka pełna świadomość sprawia, że można się wybić z rytmu tego całego „Matrix’a” i na chwile zdać sobie sprawę, że są ważniejsze rzeczy niż chodzenie do pracy czy zarabianie pieniędzy. Jasne, to bardzo ważne by się utrzymywać i spełniać swoje marzenia, ale w życiu są dla mnie ważniejsze sytuacje. Chodzi tutaj o wartości i o bliskich. Doceniłem to dopiero wtedy, gdy zacząłem koncertować i nie miałem ich obok siebie. Wiesz, cały czas coś można naprawić, bo przecież każdego dnia możesz być lepszym, choć wymaga to dużo pracy i samodyscypliny.

Ostatnio na swoim Facebooku wraz z nadejściem wiosny promowałeś sport jakim jest bieganie. Czy na co dzień uprawiasz tą lub inne aktywności sportowe? Sport daje Ci wewnętrzną równowagę i spokój?

Zbierałem się do tego dwa lata, ale na swojej drodze spotkałem ludzi, którzy mi w tym pomogli. Do biegania trzeba się przygotować. Dla mnie na pewno zdrowsze jest jeżdżenie rowerem, nie psuje tak stawów. Choć bieganie po lesie, gdzie oddychasz innym powietrzem, powoduje zupełnie inne myślenie. Jesteś bardziej skoncentrowany, jest w Tobie dużo więcej radości. Te wielkie mięśnie, które masz w nogach wytwarzają dużo pozytywnej energii. Poprzez treningi zyskuję dużą energiczność koncertową. Endorfiny się uwalniają ;)

Często wspierasz inicjatywy charytatywne takie jak ta dzisiejsza w Zdzieszowicach „Moc Muzyki” – Dla Grzesia?

Akcji charytatywnych jest coraz to więcej. Cieszę się, że aktywnie mogę w tym uczestniczyć. To koncerty nasycone dodatkową energią. Energią z poczuciem misji, że robi się to dla kogoś. Nie dość, że łapiesz energie z muzyki to wiesz, że jeszcze komuś pomagasz. To jest piękne! Od samego początku wspieramy takie inicjatywy całym zespołem, jak również całym sercem.

Komentarze

© 2012-2016 Riddim.pl - Reggae Music News

Scroll to top