Jesteś tutaj: Strona Główna » Artykuły » Od ska po rocksteady – wczesna historia Boba Marleya

Od ska po rocksteady – wczesna historia Boba Marleya

Od ska po rocksteady – wczesna historia Boba Marleya

Legenda, prekursor, najbardziej znany artysta reggae w historii muzyki – prawdopodobnie nikomu nie trzeba przedstawiać dorobku artystycznego Boba Marleya, zmarłego w wieku 36 lat w Miami muzyka. Jego utwory takie jak „One Love”, „Could You Be Loved”, „Stir It Up”, czy „Three Little Birds” są nucone na całym świecie i powszechnie rozpoznawane nie tylko przez fanów wykonawcy. Ale nawet ci ostatni nie zawsze zagłębiają się w same początki działalności Marleya, czasy, w których żył i nagrywał pierwsze utwory w stylu ska i rocksteady w Kingston.

Urodzony w 1945 roku na Jamajce Robert Nesta Marley, syn białego kapitana Norvala Marleya oraz czarnoskórej Cedelli, przeprowadził się na stałe do Kingston oraz nowej rodziny jego matki w wieku 10 lat. Szybko zaprzyjaźnił się z ośmioletnim wówczas Nevillem „Bunny” Livingstonem, dzieckiem aktualnego partnera Cedelli. Cała czwórka trafiła wkrótce do Trenchtown, znanych między z innymi z przeboju „No Woman, No Cry” slumsów na przedmieściach wyspiarskiej stolicy, gdzie po porzuceniu szkoły w wieku 14 lat Bob zaczął praktyki jako spawacz. To właśnie w tym warsztacie miał okazję przebywać z Desmondem Dekkerem, późniejszą wielką gwiazdą muzyki ska, skinhead reggae i rocksteady.

Na razie jednak Marley wraz z „Bunnym” słuchali amerykańskiego rhytm&bluesa z tranzystorowego radioodbiornika sąsiada i byli świadkiem rozwoju Federal Studio, założonego przez Kena Khouriego pierwszego nagraniowego studia na Jamajce. Dzień i noc przychodzili do niego młodzi wokaliści, wszyscy z nadzieją na wyrwanie się z ponurej rzeczywistości getta. Trafił tam także Nesta, z trzema napisanymi przez siebie jesienią 1961 roku utworami. Wpływ na tę decyzję wywarł wspomniany wcześniej Desmond Dekker, którego pierwsze nagrania zostały zarejestrowane właśnie w Federal Studio. Na początku 1962 roku odbyło się debiutanckie przesłuchanie Boba Marleya w siedzibie wytwórni, przesłuchanie, przy którym obecny był tylko producent Leslie Kong. Ocenił on wokal przyszłej gwiazdy jako „taki sobie”, ale postanowił przeprowadzić z nim sesję nagraniową. Tak powstały pierwsze nagrania Marleya – „Judge Not” i „Do You Still Love Me?”, oba utrzymane w robiącej furorę na Jamajce stylistyce ska. Producent zapłacił za nie dwudziestoma funtami oraz kopią zarejestrowanych singli. Nie odniosły one wielkiego sukcesu wśród lokalnej publiczności, ale we współpracy z Kongiem Bob nagrał jeszcze pięć utworów, z których do sprzedaży trafił „One Cup of Coffee”. Za namową producenta, siedemnastoletni Marley przyjął nawet artystyczny pseudonim Bobby Martell , ale zabiegi te nie pomogły w osiągnięciu finansowego sukcesu. Wkrótce, nie dostawszy także pieniędzy za ostatnie nagrania, Nesta porzucił Federal Studio, praktyki spawalnicze i postanowił skupić się wyłącznie na muzyce.

To tu zaczyna się historia The Wailers. W celu podszkolenia swoich umiejętności, Marley wraz z przyjaciółmi brał udział w darmowych warsztatach wokalnych prowadzonych przez Joego Higgsa. Tymi przyjaciółmi byli nie kto inni jak Bunny Livingston oraz Winston McIntosh, znany później jako Peter Tosh. Wkrótce dołączył do nich Junior Braithwaite oraz mające spełnić rolę chórzystek dwie dziewczyny, Beverley Kelso i Cherry Green. Wszyscy w swoich latach nastoletnich, stworzyli zespół The Teenagers, który później przekształcił się w The Wailing Rudeboys, The Wailing Wailers, a finalnie w The Wailers. Według Boba, mieli oni poruszać się w klimacie wciąż popularnego rhytm & bluesa.

W grudniu 1963 roku młodzi trafili na przesłuchanie do Clementa „Sir Coxsone’a” Dodda, prowadzącego w tym czasie legendarne dziś Studio One. Producent szczególnie zachwycił się utworem „Simmer Down” i już następnego dnia przedstawił grupie kontrakt oraz nagrał ich pierwsze utwory ska – wspomniane „Simmer Down”, a także „Do You Remember” oraz „I Am Going Home”. Co ciekawe, w nagraniach wzięli udział najlepsi wtedy muzycy sesyjni Dodda, późniejsi członkowie grupy The Skatalites. Strzałem w dziesiątkę okazało się wypuszczenie jako debiutanckiego singla pierwszej z powyższych piosenek, bo po osiągnięciu wielkiego sukcesu na jamajskich potańcówkach, na początku 1964 roku „Simmer Down” osiągnął szczyt jamajskiej listy przebojów. W Studio One został także wydany debiutancki album The Wailers „The Wailing Wailers” i to na nim znalazła się pierwsza wersja znanego teraz na całym świecie utworu ,,One Love”, w 1965 roku utrzymanego w stylistyce ska. Status rosnącej gwiazdy nie oznaczał jednak finansowej niezależności Marleya. Przez pewien czas mieszkał on nawet na tyłach nagraniowego studia, jednocześnie rozwijając swój związek z Ritą Anderson, z którą wziął ślub w 1966 roku. Dzień po uroczystości wyjechał do Stanów Zjednoczonych do matki, ale po kilku miesiącach pracy wrócił na Jamajkę. Nagrał wtedy wraz z The Wailers nowy materiał, w zdobywającym coraz większą popularność wolniejszym stylu rocksteady. Po wielu perturbacjach finansowych, a także personalnych (między innymi aresztowanie Livingstona za posiadanie marihuany, a także awanturnicze rozstanie ze Studio One), grupa trafiła w końcu pod producenckie skrzydła Lee Perry’ego. To „Scratch” ukierunkował zespół na nowe brzmienie reggae, rezygnując choćby z sekcji dętej i eksponując bas. Wydane pod jego egidą utwory i albumy, takie jak „Soul Revolution” z 1971 roku wywindowały Boba Marleya na szczyt, z którego zostało mu już tylko podbicie rynku amerykańskiego i brytyjskiego.

Udało mu się to w 1973 roku, kiedy pod opieką Chrisa Blackwella i jego wytwórni Island Records, wydany został krążek Boba Marleya and The Wailers, „Catch a Fire”. Zawierająca utwory takie jak „Stir It Up”, „Concrete Jungle” i „Kinky Reggae” płyta jest swoistym początkiem międzynarodowej kariery wokalisty, rozpoczętej w latach 60. w małym Federal Studio w Kingston. Historia Boba Marleya to także historia rozwoju muzyki reggae, od ska, poprzez rocksteady i skinhead reggae, aż do stylu prezentowanego pod koniec życia zmarłego w 1981 roku artysty. Jego trudne początki, początkowe borykanie się z problemami finansowymi, a następnie personalnymi i zdrowotnymi nie przeszkodziły mu w pozostawieniu szerokiej spuścizny, inspirującej muzyków na całym świecie po dziś dzień.

Komentarze

© 2012-2016 Riddim.pl - Reggae Music News

Scroll to top