Jesteś tutaj: Strona Główna » Wywiady » O byciu niekoniecznie Cichym – rozmowa z Diego Donem

O byciu niekoniecznie Cichym – rozmowa z Diego Donem

O byciu niekoniecznie Cichym – rozmowa z Diego Donem

Chociaż na swoim EP śpiewa, że jest wojownikiem ragga na pół etatu, ten rok był pracowity dla Diego Cichego Dona. Na chwilę przed koncertem w toruńskim NRD opowiedział o długo oczekiwanej płycie Zjednoczenia oraz swoich solowych planach na przyszłość.

Jak na Cichego Dona, dosyć głośny z ciebie facet.
No właśnie dzisiaj jestem jednak trochę bardziej cichym Donem, dlatego że mam chore gardło. Muszę się pilnować, żeby móc jeszcze mówić przy majku.

Nie dziwię się że masz chore gardło, bo przez ostatni rok byłeś mocno zapracowany. Teraz płyta Zjednoczenia, wcześniej EP. Jesteś zadowolony z jego przyjęcia?
Nie sprzedałem złotej ani platynowej płyty, ale jest dobrze. Zresztą, EP’ka była trochę wynikiem płyty Zjednoczenia. Pablopavo miał ciągle jakieś projekty, a ja dużo pomysłów w głowie, więc stwierdziłem, że w końcu to wszystko nagram. Kiedy ja zacząłem nagrywać, Pablopavo znalazł czas na nagrywanie płyty Zjednoczenia. W sumie nagraliśmy wszystko w miesiąc- półtora, co jak na płytę reggae, jest dosyć rzadko spotykane. Zwykle jakoś dłużej to trwa.

Mimo wszystko płyta Zjednoczenia – Inity, jest efektem ponad dwuletniej pracy.
Pierwsze riddimy były około 2,5 roku temu, potem coś się nie udawało, coś nie wychodziło. Wtedy też nagrał nam się King General oraz dostaliśmy riddim od jego składu – Bush Chemist. Kiedy po dwóch latach napisałem do Dougiego – producenta riddimu, czy może wysłać mi ten numer w innym formacie, nawet nie wiedział o który chodzi. Minęło tyle czasu, że zdążył zapomnieć o sprawie.

Podejrzewam, że numer nagrany z Damianem SyjonFamem jest trochę nowszy.
Zarówno Pablopavo jak i ja jesteśmy zakochani w nieistniejącym już zespole ComeYah. Ich płyta jest, moim zdaniem, najważniejszą polską płytą reggae od czasu Vabang!. Damian razem z zespołem, który z resztą też grał fenomenalnie, brzmieli, z całym szacunkiem, nie jak polski zespół, ale jakby wszyscy mieszkali w okolicach Kingston albo przynajmniej mieli tam jakichś dziadków czy ciotki. Jak tylko dowiedzieliśmy się że Damian zaczął nagrywać, od razu padł pomysł żeby go zaprosić – to było jeszcze przed premierą jego krążka. Potem okazało się, że jego dwa teledyski wystrzeliły, i to zasłużenie. Damian jest dokładnie taki, jak w tekstach – dobry, spokojny i cichy.

Cała płyta Zjednoczenia będzie w takim klimacie jak piosenka Dom, czy można raczej spodziewać się dużej mieszanki?
Będzie mieszanka. Płyta w dużej części będzie utrzymana w stylistyce raggamuffin, rub-a-dub czy uk dub. Jest to kompilacja wielu naszych inspiracji. Mamy zarówno mocne, szybko nawijane raggamuffin jak i rytmiczne rub-a-dub, więc Dom będzie jedną z wielu stylistyk.

O tej płycie mówi się od bardzo długiego czasu. Warto było tyle na nią czekać?
Mam nadzieję że tak, bo mi się podoba. Ale ja nie jestem obiektywny. Wiadomo, jak każdy artysta uważam, że mogłaby być lepsza, bo nigdy nie jest tak, że nie można by czegoś poprawić, czy zrobić czegoś lepszego. Nad tą płytą pracował geniusz – Olo Mothashipp, który jest jednym z najwybitniejszych realizatorów w Polsce, i to nie tylko w reggae. Jestem raczej zadowolony.

Diego, gdzie prowadzi cię twój nawigator?
To się zobaczy, na razie jest dużo pracy przy trasie. W planach mam nagranie kilku numerów – takiego nowoczesnego raggamuffin.

Tym razem płyta długogrająca?
Już nie EP, tylko poważniejszy materiał. Na razie jest to w sferze pomysłów, ale prawdopodobnie w maju lub w kwietniu zacznę nad tym pracować. Wszystko się jeszcze okaże.

Komentarze

© 2012-2016 Riddim.pl - Reggae Music News

Scroll to top