Jesteś tutaj: Strona Główna » Artykuły » Chrześcijańskie akcenty na polskiej scenie reggae

Chrześcijańskie akcenty na polskiej scenie reggae

Chrześcijańskie akcenty na polskiej scenie reggae

W znakomitym filmie „W drodze do Jah” w reżyserii Noëla Derneschea i Moritza Springera pokazana jest historia karier dwóch wielkich europejskich artystów – Otto Tilmana, czyli Gentlemana oraz Alberto D’Ascoli, czyli Alborosiego. Oprócz tego twórcy filmu pokazują Jamajkę i kulturę reggae w bardzo ciekawy sposób. Jednego z wywiadów udziela Jack Radics, odkrywający zaskakującą prawdę o reggae. Wypowiada się mniej więcej w tym tonie: „Dzisiaj Rastafarianie czczą Haile Sellasie. Haile Sellasie czcił Jezusa. Z kolei Rastafarianie negują Jezusa Chrystusa. Więc o co chodzi? Coś się tu kurde nie zgadza!”. Pod koniec filmu obaj bohaterowie zgodnie wyznają, że to czego nie mogli znaleźć w Europie odnaleźli na Jamajce – duchowość i wewnętrzną harmonię, odnalezienie siebie poprzez wiarę. Wiarę w Boga.

Ponieważ żyjemy w Polsce pozostającej w europejskim kręgu kulturowym, zadałem sobie pytanie, czy są u nas kapele starające się połączyć wiarę chrześcijańską z muzyką reggae. Jakież było moje zdziwienie, gdy odkryłem kilka z nich. Stwierdziłem że jest to jednak zjawisko, któremu warto przyjrzeć się bliżej.

Zacznijmy wszystko od początku. Odkąd jamajskie dźwięki przybyły do kraju nad Wisłą, wiele się zmieniło. Co prawda pierwsze dźwięki pojawiły się w Polsce na przełomie lat 60. i 70., jednakże prawdziwy rozkwit muzyki reggae należy datować na rok 1983, kiedy to Robert Brylewski (grający wcześniej z Tomkiem Lipińskim w Brygadzie Kryzys i przemycający tam pierwsze reggowe dźwięki) założył zespół Izrael. Krótko potem powstały kolejne; R.A.P., Gedeon Jerubbaal, Bakszysz i Daab. Tematem przewodnim był bunt przeciwko Babilonowi – oficjalnie pojmowanemu jako biblijny symbol imperium zła – nieoficjalnie buntujący się przeciwko panującemu ówcześnie komunizmowi i systemowi totalitarnemu. Był to bardzo sprytny zabieg omijający również cenzurę. Od lat jestem fanem zespołu Izrael, przeczytałem biografię Roberta Brylewskiego autorstwa Rafała Księżyka, wreszcie dane mi było poznać go osobiście. Kapela wywołała szok kulturowy, albowiem królował wtedy punk rock, z dorocznym świętem w postaci festiwalu w Jarocinie. Wyobraźcie sobie jakież było zdziwienie punkrockowej gawiedzi, gdy na festiwalu pojawiła się ekipa, której niektórzy członkowie mieli dready na głowie. Podobnie było w środowisku młodzieży alternatywnej w Warszawie, gdzie nagle pojawili się rastamani niejednokrotnie targając Biblię pod pachą. W 1986 roku Izrael nagrywa drugą płytę „Nabij faję”. Muzyka zespołu uległa ewolucji, utwory są dłuższe niż na pierwszej płycie „Biada, Biada, Biada”, cięższe i bardziej transowe. Także tekstowo grupa odeszła od liryki zaczerpniętej bezpośrednio z Biblii na rzecz bardziej uniwersalnych tekstów. Jest to jedyna płyta Izraela gdzie funkcję wokalisty pełni wyłącznie Robert Brylewski, wspomagany chórkami Vivian Quarcoo. Była to wspaniała bardzo uduchowiona płyta, a utwory „Równe prawa”, „Wolny naród”, „Nie poddawaj” czy „Wolność”, wychowywały, edukowały, by nie powiedzieć, że przez uszy otwierały oczy. Wisienką na torcie były dwie wspaniałe, jak by nie było chrześcijańskie pieśni „Ile mil” i kultowy „PSALM 125”. Tytuł kolejnego albumu Izraela „Duchowa rewolucja” mówi sam za siebie. To właśnie w sobie człowiek powinien szukać w sobie duchowości, bez względu na wyznanie.

Drugą, równie ważną postacią w ówczesnym Izraelu był Dariusz „Maleo” Malejonek. Nie jest tajemnicą, że drogi Maleo i Bryla w pewnym momencie się rozeszły na bardzo długi okres czasu. Po latach reaktywowali Izraela, początkowo pod nazwą Magnetosfera. Miałem to szczęście być na ich niesamowitym koncercie w Ostródzie. Szybko wrócili do nazwy Izrael i od czasu do czasu przypominali się fanom. Maleo to wielki kompozytor, wokalista i gitarzysta. Członek takich zespołów jak Kultura, Izrael, Moskwa, Armia, Houk, 2Tm2,3 oraz Arka Noego, założyciel i lider Maleo Reggae Rockers. Paradoksalnie to Maleo pozostał tubą chrześcijaństwa i takową postawę reprezentuje do dzisiaj. Istotną w tym rolę odegrały przyjaźnie Darka z innymi nawróconymi muzykami, głównie Robertem „Litzą” Friedrichem i Tomkiem Budzyńskim. Dzisiaj Darek Malejonek to już niemalże ikona. Wiem, że wielu nie przypadły do gustu jego poboczne projekty jak Panny Wygnane, czy Panny Wyklęte. Mają one ogromna wartość edukacyjną i odgrywają bardzo dużą rolę w rozbudzaniu tzw. świadomości narodowej, zwłaszcza wśród młodzieży.

Wiem, że trudno sobie wyobrazić chrześcijańskie prawdy i wartości przekazywane przez muzykę reggae. Dla niektórych to niepojęte, wręcz absurdalne. Okazuje się, że w Polsce było kilka mniej znanych ekip grających tzw. chrześcijańskie reggae. Nigdy nie wypłynęły i nigdy nie było o nich głośno, nikt ich nie promował, ani nie zapraszał na większe festiwale. Zastanawia mnie, czy był to przypadek czy wynikało to z faktu, że osoby mocno wierzące z założenia nie powinny pragnąć blasku sławy i poklasku. Możliwe więc, że i nie specjalnie o to zabiegały. Oto główni przedstawiciele tego nurtu:

ADONAI – zespól powstał w 1999 z inicjatywy Matana i Doroty Sumińskich, którzy grali w zespole Pomoc Duchowa. Wsparli ich inni muzycy z polskich grup z kręgu muzyki chrześcijańskiej, m.in. basista dr Kmieta (Armia, 2Tm2,3), gitarzysta Robert Drężek (2Tm2,3 i Deus Meus). Zespół nie deklarował przywiązania do określonego stylu muzycznego: „Nie chcieliśmy tworzyć kolejnej kapeli reggae, podobnej do wielu już istniejących, chcieliśmy raczej grać w wolności, po swojemu, z serca, bez żadnych ramek stylowych. Ta wolność dała nam możliwość korzystania z różnych stylów muzycznych. Każdy miał być sobą, każdy mógł wnosić swą osobowość muzyczną ku chwale Boga i ku radości ludzi. Nasze „reggae” to prosto mówiąc: reggae – praise & worship – funk – rock – jazz – folk”. Pierwsza sesja nagraniowa miała miejsce w styczniu 2000 w studio Edycji Świętego Pawła w Częstochowie. Jej owocem była wydana w czerwcu 2000 płyta „Skosztuj, zobacz”. W styczniu 2002 grupa nagrała drugą płytę, „Ballada o miłości”, która ukazała się w kwietniu 2002.

ANTI BABILON SYSTEM – Zespół powstał w 2000 roku w Bielsku-Białej. Założycielami byli Paweł Kurz i Jacek Polczyk. Od początku, mimo roszad personalnych, grupa ta starała się tworzyć melodyjne roots reggae i przez lata koncertów uformowali już swoją konkretną muzyczną tożsamość. Pulsujące reggae jest okazją do świetnej zabawy, a teksy oparte na Piśmie Świętym dają dużo do myślenia. Zespół przez lata swojej działalności koncertował już w całej Polsce (i nie tylko) oraz wszelkich możliwych miejscach: klubach, domach kultury, festiwalach, szkołach i kościołach. W 2007 roku ukończyli pracę nad płytą „Światło”, która została wydana w styczniu 2008. Cztery lata później światło dzienne ujrzał album „Naham”.

FARI – Zespół powstał w listopadzie 1999r. we Wschowie, po rozpadzie Cannabis Indica, zespołu reggae działającego w latach 1993-1998. Działają w Lesznie Wielkopolskim. Nazwa grupy oznacza mówiący językami Bogów. Obecny skład to 8 muzyków, zdarzały się jednak koncerty w 10 osobowym składzie. Zespół prezentował muzykę reggae z dużą domieszką czadu, dubu, transu, bluesa, jazzu. Teksty mówią o troskach codziennych, materializacji życia, walce z niesprawiedliwością społeczną, głupotą, faszyzmem. Mówią także o Bogu (inspirowane przez Biblię, szczególnie Stary Testament), niosą też pewną nadzieję na przyszłość, że sprawiedliwość, miłość i dobro pokona Babilon. W czerwcu 2002 zespół wygrał w Lesznie „Młodzieżowy Festiwal Muzyczny” co zaowocowało nagraniem materiału „Początek”, który wydany został w wydawnictwie Zima. Zespół pracował rzekomo nad drugim albumem, nie znalazłem jednak źródeł, które mówią o jego wydaniu.

KORZEŃ Z KRAJU MELCHIZEDEKA – nieznany mi jest dokładny skład personalny zespołu, aczkolwiek centralną postacią kapeli jest o. Fabian Błaszkiewicz aka DJ FABBS – jezuita (a właściwie były jezuita, bo z moich ostatnich informacji wynikało, ze został wykluczony z zakonu). Pomagały mu tajemnicze postacie ukrywające się pod takimi ksywkami jak „Baranek” i „Kojot Pustynny” (który będąc także spiritus movens Korzenia, udziela się w reggaeowym Izaiashu i punkowym Against All Odds). Jak sami donoszą na swoim blogu „Korzeń z Kraju Melchizedeka to projekt muzyczny, muzyki wykraczającej poza przyjęte kanony i gatunki. Dlatego nie będziemy próbowali jej definiować. Ale dla przybliżenia powiedzmy, że są w niej min. elementy hip hopu, ragga, dancehallu, jazzu, soulu, r’n’b, a nawet punka”. Nagrali dwie płyty – „Radikala” (w Krakowie) i “Piosenki Naszych Żołnierzy” (w Nowym Sączu).

IZAIASH – Wszystko zaczęło się w 2002 r. w Krakowie koncertem, na którym zagrano pięć utworów. Izaiash miał być zespołem „spontanicznego zrywu” – bez stałych prób, bez stałego składu. Los chciał jednak inaczej. Muzykę graną przez Izaiasha określa się jako muzykę reggae. Sami wykonawcy mówią o niej „zion roots”, by podkreślić korzenie Syjonu, z których czerpią natchnienie. Syjon jest dla nich duchową rzeczywistością. Przesłanie Izaiasha nie jest proste i łatwe. Utwory tego zespołu nie pozwalają nam zapomnieć, że „walka wciąż trwa”. W niedługim czasie po pierwszym występie grupa otrzymała kilka propozycji kolejnych koncertów. Grali coraz więcej piosenek, a zebrani zawsze świetnie się bawili. W 2003 roku Izaiash wydał płytę „Jahwe zbaw”. Dwa lata później pojawił się kolejny album zatytułowany „Wierność”.

Osobną opowieścią jest historia Nicolasa Ribiera – pół francuza, pół polaka znanego na scenie jako Frenchman. Facet stworzył podwaliny sceny sound systemowej, będąc członkiem (wraz z Mariką i Abselectorem) niezapomnianego trio z Poznania – Bass Medium Trinity. Efektem dziejowa płyta „Mówisz i masz”. Jako członek Jamala brał udział w drugiej płycie tego zespołu „Urban Discotheque”. Przeżył nawrócenie, czego efektem była jego solowy, dwupłytowy album zatytułowany „Świadectwo” (2011). Do współpracy zaprosił kilku znamienitych gości, m.in. Marikę i O.S.T.R-a. Drugie CD to jego blendy i mixy, których jak sam mówi „nie musi się wstydzić nawet w Europie”. W 2012 roku zagrał wraz z muzykami Rajah kapitalny koncert w Polskim Radiu IV. Nie jest też tajemnicą, ze bliżej mu do sceny hip-hipowej i ze jest również doskonałym beatmakerem. Muzyk z krwi i kości. Bardzo ciekawie wydana płyta zawiera książeczkę, z której możemy dowiedzieć się o historii nawrócenia artysty. Dołącza do niej również prezent w postaci medalika św. Benedykta. Niedawno całkiem bez echa wyszła jego płyta nagrana z Jackiem Koniecznym pt. „Rachunek Sumienia”. Została za to płytą miesiąca w Chrześcijańskim Graniu. Muzyk proponuje przejście z nim pięciu kroków do spowiedzi. A robi to dzięki rapowej nawijce i zmiksowanym, starym pieśniom gospel. Ostatnio 8 grudnia 2014 roku ukazał się oficjalny teledysk do najnowszej produkcji Frenchmana pt. „Jesteś z miłości” promujący chrześcijańską akcję pod tym samym tytułem.

W myślach przelatują mi piosenki bardziej znanych i wciąż aktywnych kapel na polskiej scenie reggae. Zespół Bakszysz w piosence „Daj mi siłe” śpiewa: „Daj, daj, daj… mi siłę, daj, daj, daj… Daj, daj, daj… daj mi tę moc, o Panie”. Pan patrzy na nas, niczym arcydzieło ikonografii z okładki płyty Habakuka „Family Front”. Kto z nas nie bawił się na koncercie Vavamuffin i nie śpiewał razem z chłopakami: „Jah jest prezydentem, Jah jest kierownikiem, Jah Jah jest trenerem, ja jestem jego zawodnikiem”? Ras Luta w refrenie swojej piosenki śpiewa: „Dzięki Bogu wszyscy wciąż dają radę, dzięki Bogu miłość wciąż niszczy zdradę, dzięki Bogu dobro pokonuje zło, dzięki Bogu, że jest zawsze obok ktoś”. Damian SyjonFam w piosence „Równowaga” śpiewa „Wśród ludzi którym ufam, których znam, których przysłał mi Pan. Przysłał ich Pan”, a w piosence „Po co nam więcej” „Tak blisko… Jah Jah Bóg, Jah Jah daje mi wszystko. Jest zapachem owoców, korzeni.”. Nie da się wykorzenić wiary i duchowości. Można ją wyśmiać, można z nią się nie zgadzać, można być totalnym ateistą, ale trzeba tolerować wiarę drugiego człowieka. Nie powinno być miejsca na dyskryminację na tle rasowym jak i religijnym. Innej drogi nie ma. Okazuje się, że w polskim reggae uduchowione teksty i przekaz były od zawsze i …zawsze będą – bo ta muzyka powinna szukać duchowości.


Komentarze

© 2012-2016 Riddim.pl - Reggae Music News

Scroll to top