Jesteś tutaj: Strona Główna » Wywiady » Chciałbym być jednym z najlepszych – wywiad z Markiem „Dreadsquad” Bogdańskim

Chciałbym być jednym z najlepszych – wywiad z Markiem „Dreadsquad” Bogdańskim

Chciałbym być jednym z najlepszych – wywiad z Markiem „Dreadsquad” Bogdańskim

Wywodzący się z Łodzi sound system Dreadsquad jest rozpoznawalny zarówno w Polsce, jak i poza granicami naszego kraju. Z twórcą jego sukcesu, niezwykle aktywnym producentem i selektorem Markiem Bogdańskim, rozmawialiśmy z okazji jego występu na kolejnej edycji Dub Therapy w Olsztynie.

To już czternasty rok działalności Dreadsquadu. Czy kiedykolwiek wyobrażałeś sobie wykonywanie innej profesji?

Myślałem o tym nawet dzisiaj i prawdę mówiąc, myślę o tym od dłuższego czasu. Im jestem starszy, tym łatwiej jest mi wyobrazić siebie nie wykonującego tego, co robię teraz. Chociaż muzykiem w jakimś tam stopniu zostanę pewnie do końca, to w ciągu najbliższych 5-10 lat bardzo chciałbym ograniczyć granie imprez, które zaczyna mnie trochę męczyć.

Chodzi o konkretne granie na imprezach, czy uciążliwe staje się podróżowanie po całym świecie?

Nie lubię podróżować, ale lubię być w fajnych miejscach. Nie przepadam tylko za samym momentem bycia w trasie, wszystkich tych pociągów, samolotów, autobusów, czekania.

Chcę ograniczyć granie imprez, ponieważ nie służy to mojemu słuchowi. Miałem taki moment, gdy przez miesiąc nie pojawiałem się na żadnych wydarzeniach i skupiłem się tylko na miksach, że moje ucho stało się bardzo wyostrzone, słyszałem każdy niuans. A potem wystarczy jedna impreza i ten słuch znów się rozstraja i niszczy.

Do jakiego zakątka na świecie lubisz wracać najbardziej?

Takich miejsc, w których dobrze się bawiłem jest mnóstwo. W zasadzie każdą egzotyczną trasę na której byłem, czy to w Japonii, Brazylii czy w Indiach, wspominam świetnie. Niestety zazwyczaj wygląda to tak, że w ciągu tygodnia mam zaplanowany każdy dzień i nie mam czasu wolnego dla siebie – więc to jest bardziej takie zwiedzanie lotnisk, hoteli i klubów, a nie jakichkolwiek atrakcji turystycznych.

Do czego dążysz w swojej karierze muzycznej? Czy będzie taki jeden punkt, po którym uznasz, że będziesz już artystą spełnionym?

Nie ma takiego punktu, chyba dla żadnego artysty. Mogę tylko powiedzieć, że z każdym nowym wydawnictwem coraz bardziej podoba mi się muzyka, którą robię, a nie zachwycam się swoimi starymi rzeczami. Będę robił swoje, żeby ta muzyka była coraz lepsza. Mam ogromne ambicje, chciałbym zostać po prostu jednym z najlepszych producentów reggae na świecie [uśmiech].

A kto jest teraz według Ciebie najlepszy?

Ciężko stwierdzić. Ja jestem wielkim fanem Prince Fatty’ego. Byłem ostatnio u niego w studiu, nagrywaliśmy perkusję z Horsemanem na moją nową płytę. Dużo się od niego nauczyłem, myślałem że będą to głównie techniczne sprawy, ale tak naprawdę on mnie nauczył czucia tej muzyki. Jak to powinno być nagrywane, żeby brzmiało tak jak najlepsze stare jamajskie produkcje.

Masz w swoim dorobku wiele wydawnictw z niezliczoną ilością artystów, zarówno polskich, jak światowych. Został jeszcze ktoś, z kim marzy ci się współpraca?

Jasne, jest wiele osób z którymi chciałbym współpracować, chociaż zazwyczaj są to ludzie, do których nie mam zbytnio dostępu. To artyści w jakiś sposób mainstreamowi, ale naturalne jest to, że chciałbym mieć styczność z coraz lepszymi. Jeżeli chodzi o konkrety, to na pewno chciałbym coś nagrać z Damianem Marleyem, z Shaggym, sporo jest takich osób.

A czego słuchasz na co dzień?

Jak nie muszę robić muzyki, to zazwyczaj słucham ciszy. Ale ogólnie lubię dub, artystów takich jak Scientist, czy King Tubby, natomiast jeżeli mam włączyć coś w domu dla przyjemności, to zazwyczaj nie ma to wokali i jest to stare.

Odwiedziłeś dzisiaj Olsztyn po 12 latach nieobecności. W jakich jeszcze polskich miastach będzie można Ciebie w najbliższym czasie spotkać?

Jak ktoś mnie gdzieś zaprosi, to tam jadę. W wakacje będą festiwale, ale szczerze mówiąc imprezy w Polsce gram sporadycznie, choć na pewno częściej niż przykładowo dwa lata temu. Teraz pod tym względem robi się trochę lepiej.

Czego możemy się teraz spodziewać od Dreadsquadu?

Mam bardzo dużych rzeczy niemalże gotowych do wydania. Będzie The Riddim Machine vol. 2, czyli składanka najlepszych singli plus jeszcze trochę niepublikowanych numerów. Mam nagraną płytę z Blackoutem, i jeszcze z trzy rozgrzebane, ale prawie skończone riddim albumy. I zacząłem pracę nad kolejnym, bardziej dubowym. To chyba jest tak, że jak się lubi to, co się robi, to się robi tego dużo.

Komentarze

© 2012-2016 Riddim.pl - Reggae Music News

Scroll to top