Jesteś tutaj: Strona Główna » Wywiady » Bird Sound Power – wywiad z Gavinem Blairem (Equiknoxx Music)

Bird Sound Power – wywiad z Gavinem Blairem (Equiknoxx Music)

Bird Sound Power – wywiad z Gavinem Blairem (Equiknoxx Music)

Jaszczurka z Krainy Oz zaczarowała jamajskie studio w Vineyard Town, aby Gavin Blair i Jordan Chung mogli usłyszeć głos królika o poranku. W tym dziwnym zdaniu zawiera się wskazówka o dźwiękach debiutanckiego albumu Equiknoxx Music oraz o jego autorach. Będzie brzmieć dziwnie, futurystycznie, synth basowo, nie do końca poważnie, jakby targetem byli niedojrzali dorośli. Może dlatego pierwsze skojarzenie jakie mi się nasunęło to Lee Perry. Tak! Nie boję się tego porównania, chociaż jak powiedział Gavin w kuluarach, ktoś go już wcześniej użył. Humor, dźwiękowa wyobraźnia, inwencja, przełamywanie barier, znajomość muzyki to cechy charakterystyczne ich debiutanckiego albumu- „Bird Sound Power”. Utwory wyprodukowane na przestrzeni kilku lat, zostały zebrane przez Demdike Stare i Jon’a K, a następnie wydane w brytyjskim labelu DDS. Zachwycony tym dziełem skontaktowałem się z Gavinem Blair’em, założycielem i producentem Equiknoxx Music, aby zadać mu kilka pytań.

Zastanawiałem się, czy aby na pewno jesteś Jamajczykiem. Poprzedni artyści, z którymi rozmawiałem na skype, zazwyczaj spóźniali się na wywiad, co najmniej jeden dzień.

(wielki śmiech) Staram się.

Bardzo ci za to dziekuję. Chciałbym porozmawiać o Waszym debiutanckim albumie „Bird Sound Power”. Jak doszło do decyzji, że wydajecie album z aranżacjami Equiknoxx?

Mój przyjaciel, Deejay Samrai, grał nasze numery w Wielkiej Brytani, w Machesterze. Jego przyjaciel to usłyszał i bardzo mu się spodobało. Mówił, że brzmi jak dancehall, ale jakoś inaczej, w sensie pozytywnym. Wyjaśniło się, że ta sama osoba pisała do mnie wcześniej na soundcloudzie. Nazywał się Jon K i okazało się, że zna się dość dobrze z labelem DDS. To doprowadziło do sytuacji, którą nazwaliśmy najdłuższą konwersacją meilową w historii ludzkości. Napisaliśmy do siebie chyba z tysiąc meili, wymienialiśmy się w nich kawałkami, aż w końcu postanowiliśmy, że trzeba to zebrać i wydać. Na początku myślałem, że będą chcieli wokalistów na tym albumie, ponieważ w tej chwili nie jest zbyt popularne na Jamajce, żeby wydawać instrumentalne albumy. Na świecie, w Europie czy w UK może i tak, ale nie na Jamajce. Niezmiernie mnie cieszy, że ktoś przełamał ten schemat i w efekcie mamy 12 instrumentalnych utworów wytłoczonych na winylu.

fot. archiwum artysty / od lewej Gavin, Samrai, Time Cow

fot. archiwum artysty / od lewej Gavin, Samrai, Time Cow

Kto podjął decyzję o braku wokalistów na albumie?

Samrai wysłał nasze kawałki do DDS. Sean Canty i Miles Whitaker z Demdike Stare, oraz Jon K byli za to odpowiedzialni. [ przyp. red. Demdike Stare to duet tworzący muzykę elektroniczną, który wydaje w labelu DDS.]

Kto jest odpowiedzialny za warstwę muzyczną na tym albumie?

Ja i Jordan Chung, znany również jako Time Cow.

Jak poznałeś się z Jordanem?

Jordan na początku był naszym fanem. Około 2008, 2009 napisał do mnie, że bardzo podoba mu się to co robimy. Był wtedy chyba w szkole średniej, a ja chodziłem na Universitet of Technology. Pewnego dnia podszedł do mnie jakiś koleś, nie wiedziałem wtedy jeszcze, że to on i przedstawił się jako Jordan. Od tego czasu zaczęliśmy się spotykać, nie tylko w internecie, ale również osobiscie, wymienialiśmy się spostrzeżeniami o muzyce. Pokazywał mi swoje próby producenckie, które wtedy niezbyt mi się podobały. Wiedziałem jednak, że coś w nim jest i zachęcałem go żeby się nie poddawał i robił dalej swoje. Pamiętam jak wysłał mi w końcu jakiś kawałek, po którym powiedziałem sobie: „Aha! Jest gotowy”. Od tego momentu zaczęliśmy wspólnie pracować. To było ok. 2012. Na początku był moim asystentem w studiu, i produkował swoje własne piosenki, najczęściej z Kemikalem (wokal). To dało mu doświadczenie, które mógł później wykorzystać przy pracy z takimi tuzami jak Ward 21.

Kto jest teraz stałym członkiem Equiknoxx?

Bobby Blackbird i ja. Mamy też dużą rodzinę współpracowników. Time Cow, Ghetto Vanessa, Shanique Marie, Kemikal.

Czy poszczególne piosenki były szybkimi realizacjami pomysłów czy może długim analizowaniem tego co zrobicie, jak to zrobicie i dlaczego?

Większość pomysłów pojawia się nagle. Nie zastanawiamy się zbyt długo co zrobić i jak to zrobić. Wymyślenie piosenki to kwestia kilku minut, później praca nad nią może trwać kilka dni. To wszystko dzieje się bardzo naturalnie.

fot. archiwum artysty / od lewej Bobby Blackbird, Gavin

fot. archiwum artysty / od lewej Bobby Blackbird, Gavin

Niektóre z aranżacji moglismy poznać już wcześniej.

Tak. „I really want to write on her purple wall” zrobiłem w 2009, „Last of the mohicans” jest z 2012, „The Link” z 2014, „Clink” 2015… Jak widzisz, kilka utworów jest starych, kilka całkiem nowych.

Największe wrażenie robi na mnie struktura tych utworów. Mam wrażenie jakbym w jednym kawałku słyszał kilka propozycji muzycznych. „Lizard of Oz” zaczyna się hałasów w jamajskim garażu, później słychać bajkę dla dzieci, dochodzi synth bas i odyseja kosmiczna. Jesteś w stanie zapamiętać taki kolaż?

(śmiech) W procesie produkcyjnym zawsze idziemy do przodu, ciągle wymyślamy nowe rzeczy, więc czasami nie pamiętamy co zrobiliśmy, dopóki ktoś nam tego nie przypomni. Zawsze mamy do wyprodukowania coś nowego, dlatego możemy zapominać (śmiech).

W niektórych utworach pojawiają się partie, które brzmią bardzo surowo, jakby nie było odpowiednio zmiksowane. Tak jest między innymi w „Timebird” albo „Someone flagged it up”. Co się dzieje?

Łapiemy chwilę. „Timebird” zrobiliśmy w pięć minut, odtworzyliśmy ponownie i zdecydowaliśmy, że więcej tego nie ruszamy. Chcemy, żeby to brzmiało właśnie tak. Robimy to, co podpowiada nam dana chwila.

W jednym z wywiadów słyszałem, że dyskutujecie czasami o niwelowaniu nadwyżek kreatywności, którą wkładacie w wymyślenie utworu. Czy tutaj było podobnie?
Nie.

Dlaczego?

Kiedyś do Equiknoxx należał Koffi, który nas czasami hamował: „Chłopaki, nie idziecie za daleko?”. Koffi był bardziej biznesmenem, stawiał pytania, czy to aby pasuje do radia, czy to pasuje tu… Teraz już go z nami nie ma. Nie myślimy już o tym, pozwalamy, żeby działo się to co chcemy my. Jeśli ktoś nam jednak mówi, że to nie brzmi dobrze, np. że stopa nie jest w odpowiednim miejscu, rozważamy to.

Używaliście żywych instrumentów przy produkcji tego albumu?

Jeśli myślisz o takich instrumentach jak gitara czy perkusja to nie, mamy tylko keyboardy. Jak się nazywał ten keyboard… Yamaha CX01. Używaliśmy też Yamaha DX100. Oba to analogowe syntezatory.

Jakie zmiany zaszły w dancehallu (muzyka), zaczynając od początków twojej przygody muzycznej, a kończąc na roku 2016.

Pierwszy kawałek wyprodukowałem w 2004. Bardzo różnił się od tego co mamy teraz. Riddimy były wtedy bardzo szybkie, utrzymywane w tempie 120-130 bpm (przyp.red.- beats per minute), bazowały na dancehallu z lat 90, słychać w nich tę podstawę. Teraz trochę zwolniły, ale różnią się od tych, które mieliśmy np. w 1995. Powiedzmy, że bpm jest ten sam, ale brzmienie jest całkowicie inne.

Myśleliście kiedyś, żeby stworzyć Equiknoxx Band?
Myślimy o tym i będziemy działać, żeby to osiągnąć. Mieliśmy już takie propozycje, ludzie chcieliby zobaczyć połączenie żywych instrumentów i sekcji produkcyjnej na jednej scenie. Ważną kwestią jest mieć odpowiedni zespół, a nie po prostu zebrać grupę ludzi i kazać im grać.

Twoja pierwsza produkcja ever?
Rok 2004. Lil Joe aka J.O.E aka Jah ova Evil i utwór zatytułowany „Friend Indeed”.

06 Gavsborg Mountain

Kto cię uczył muzyki?

Sam się nauczyłem. Ludzie mówią, że jestem klinicznie uzależniony od radia. Około 1997 wkręciłem się w nagrywanie tego co leci w radiu. Jedna z członkiń mojej rodziny, wyemigrowała do Nowego Jorku i brakowało jej dancehallu i reggae na kasetach. Przysłała mi pieniądze, żebym kupił jakieś kasety, ale wydałem to na jedzenie i inne rzeczy. Musiałem to jednak dla niej zrobić. Przechodziłem pewnego dnia obok radia, i pomyślałem sobie, że może zgram piosenki z radia. Trzeba jednak było coś zrobić z głosem radiowca, który cały czas przerywał kawałek i coś mówił. Musiałem więc znaleźć sposób, żeby wyciąć ten głos. Siedziałem przy tym radiu i czekałem aż piosenka poleci po raz kolejny, żebym mógł się nią zająć. Potem to wszystko kleiłem.
Moją największą inspiracją był wtedy Dave Kelly. Teraz dorzuciłbym do tego jeszcze Steely&Clevie, Danny Brownie, Sly&Robbbie, Ward 21, później Leftside, jeszcze później Di Genius czy Don Corleone. To były moje pierwsze autorytety, ale wszystko zaczęło się od rodziny z Nowego Jorku.

Jeśli pomyślę sobie o „Ghetto Story” Chama, wyprodukowany przez Dave’a Kelly, to widzę pewne podobieństwa z Waszym debiutem.

Tak. My jesteśmy nowszym Dave’m. Jego produkcje, między innymi Showtime Riddim czy Bruk Out Riddim, były wtedy bardzo niekonwencjonalne, różniły się od wszystkiego. Niektore jego riddimy nie miały stopy albo werbla. Nie wiedziałem wtedy co to jest werbel czy stopa, ale wiedziałem, że w porównaniu do innych aranżacji czegoś tam brakuje. Pomimo tych braków, wszystko brzmiało właśnie tak, jakby niczego tam nie brakowało.

Jak można dostać wasz album?

W tym momencie jest na itunes i w innych digitalowych platformach sprzedaży. Winyl niestety się skończył, ale mają zrobić repress na początku września. Jeśli chcesz zamówić winyl w przedsprzedaży, musisz wejsć na boomkat.com i dokonać zamówienia. Wysyłka obejmuje cały świat. [przyp. – płyta wraz z wysyłką do Polski to wydatek 20£]

Tak zrobię. Dzięki za rozmowę Gavin.

Dzięki Filip. Bless up!

Komentarze

© 2012-2016 Riddim.pl - Reggae Music News

Scroll to top